Stado Lwiej Ziemi

Stado Lwiej Ziemi

Nie jesteś zalogowany na forum.

Ogłoszenie


Stado Lwiej Ziemii w trybie awaryjnym. Prace nad przywróceniem forum do stanu używalności trwają. Administracja SLZ

#1 2015-01-06 18:03

Tima
Użytkownik
Data rejestracji: 2013-12-22
Liczba postów: 429
WWW

Król Lew 4: Nowe Pokolenie

Rozdział I
Słońce powoli wschodziło na horyzoncie. Dzisiaj mijało równo sto dni od śmierci Ziry, a sto dziesięć od przyjęcia Kovu do stada. Kiedy lew się obudził, przywitało go miauczenie. Zdziwiony rozejrzał się po grocie i zobaczył Kiarę z trzema lwiątkami.
-  Kiara... Tak się cieszę... - wyjąkał z przejęcia.
Kiara wyglądała na przestraszoną. Patrzyła ze strachem na jedno ze swoich dzieci...
- Kovu, idź po Rafikiego, szybko!
Lew przeraził się i pognał ile sił miał w łapach. Kiedy wrócili do groty młodego małżeństwa, pawian zapytał.
- Z którym dzieckiem jest coś nie tak?
Kiara odłożyła ciemniejsze i pokazała najjaśniejsze.
- Jej łapa się nie prostuje. Urodziła się ze zgiętą.
Rafiki zaczął badać łapy lwiatka. Kiedy skończył, spojrzał smutno na świeżo upieczonych rodziców.
- Lwiczka będzie utykać do końca życia. W najlepszym wypadku wada zaniknie, jeśli nie będzie jej nadwyrężać, chodzi o tylną lewą łapę.
Smutek zagościł na twarzach młodej pary.
- A pozostałe są zdrowe? - zaniepokoił się Kovu.
Rafiki zbadał maluchy. Nic im nie było.
- Tyle chociaż szczęścia... - powiedział i wyszedł z groty. Lwica zaczęła karmić młode, a Kovu starał się przyjąć fakt, że został ojcem.
- Kiara! Rafiki powiedział mi, że urodziłaś trójkę lwiatek! Tak ci gratuluję! - powiedziała Nala, która właśnie weszła do jaskini. - Które jest najstarsze?
- Pierwsza urodziła się pomarańczowa, następnie urodziła się jasna, a najmłodszy to jedyny samczyk, ten ciemny.
- Czyli jeszcze nie mają imion?
- Właśnie przyszły mi do głowy! - pochwalił się Kovu. - Ciemny będzie nazywał się Koda, jasna to będzie Leach (czytaj: Lia), a pomarańczowa Asha (czytaj: Asza)!
- zgadzam się Kovu, to świetne imiona.
Następnego dnia była prezentacja lwiatek.
Rozdział II
Leach zawsze wybiega ostatnia z jaskini, z  powodu swojej łapy. Tego dnia nie miała ochoty wychodzić na dwór. Jej młodszy braciszek specjalnie został w jaskini dłużej, by to ona mogła wyjść przed nim, ale to nie pomogło. W końcu koda wyszedł, a Leach została sama. Położyła się.
- Ty wstrętny flaku! - krzyknęła i już miała zranić swoją kaleką łapę, kiedy do jaskini weszła Kiara.
Leach odwróciła głowę.
- Czemu zamiast nogi muszę mieć takiego flaka? - zapytała.
- Nie wiem, Leach, nie wiem... Ale bądź taka dobra i wyjdź na świeże powietrze.
Lwiczka nie wyglądał na zadowoloną, ale wyszła. Wiedziała, że jej rodzeństwo ściga się nad wodopój, więc postanowiła tam iść. kilka razy się przewróciła z powodu nogi.
Zmęczona położyła się na kamieniu.
Nagle usłyszała głos swojej siostry, która kłóciła się z Kodą. Byli za nią. Leach miała szansę, by dotrzeć tam przed nimi. Wstała i pobiegła, ale wpadała do wody. Otrzepała się i czekała na swoje rodzeństwo. Bardzo się zdziwili, kiedy zobaczyli Leach pijącą wodę, a ona uśmiechnęła się, jakby nic się nie stało.
- Ha! Nie muszę być zawsze w tyle! - powiedziała.
Koda pogratulował jej, a Asha się obraziła i kopnęła z całej siły kamień.
Rozdział III
Kovu powiedział dziś tak do sowich dzieci:
- Przez ten tydzień będę was obserwował i wybiorę następcę tronu.
Lwiatka ucieszyły się. To niesamowite, już za tydzień dowiedzą się, które z nich będzie rządzić po ich tacie, który zacznie rządzić po ich dziadku, Simbie.
- Na pewno ja będę królową! - powiedziała Asha. - Jestem najstarsza, najpiękniejsza, najmądrzejsza...
- Ale nie najskromniejsza! - zaśmiał się Koda.
- Cicho bądź głupku! Zaraz, co ja... A tak! Jestem najbardziej uprzejma...
- To niby jak mnie teraz powiedziałaś?
Asha spojrzała morderczo na Kodę.
- Słuchaj, jeśli będziemy się kłócić, kto będzie królem, możemy stać się jak Skaza i Mufasa.
- Masz rację Koda. Chyba ty jesteś najmądrzejszy, a ja po prosu przesadziłam.
- Nie, tylko mądry i sprawiedliwy potrafi się przyznać do błędu.
Tym Koda zaimponował Kovu, który wszystko słyszał. Lew był dumny z mądrości syna.
Wtedy mąż Kiary powiedział, że każdy na start dostaje pięć punktów, a Koa dostaje sześć, bo wykazał się mądrością. Asha była zazdrosna.
Family by TC-96
Kiedy Leach pociągnęła brata za ogon, straciła punkt i zostały jej tylko cztery. Następny straciła, gdy pociągnęła za ucho Kodę.
Asha też straciła wtedy punkt, bo to samo zrobiła z Leach, więc mówiąc krótko, Asha ma cztery, Leach trzy, a Koda sześć.
Tydzień się skończył, Asha miała trzy, Leach już też trzy, a Koda cztery, ale o tym nie
wiedzieli. Kovu przyszedł do nich radosny i oznajmił:
- Wyszło tak: Leach i Asha macie tyle samo punktów, a Koda... Koda, Koda... Masz cztery! Zostajesz następcą tronu!
Lewek nie mógł uwierzyć, on następcą tronu.
Leach uściskała brata, a Asha obraziła się i do następnego dnia nie odzywała się do niego.
Rozdział IV
Lwiątka wybiegły z groty z pierwszym promykiem słońca. Koda przeskoczył nad Ashą i upadł na Leach. Wtedy wpadł na pomysł.
- Gramy w żabki! Ja skaczę przez was, kiedy jestem na początku, Asha skacze przeze mnie, a Leah przez nas!
Siostrom spodobała się zabawa. Leach nie dawała rady przeskoczyć przez rodzeństwo, ale dzięki temu jeszcze lepiej się bawili. Lwiczka znowu upadła na Kodę, a Asha wstała i pociągnęła ją za ucho, jej siostra zrobiła to samo z Kodą, a Asha stanęła mu na ucho.
- Zostawcie mnie!
Leach zeszła z brata, ale Asha ciągle stała mu na uchu.
- Asha! To boli, ja chcę wstać!
- Proszę, królu... - burknęła lwiczka.
- Co ci przeszkadza w tym, że to ja będę królem?
- To, że jesteś najmłodszy, a ja najstarsza! To ja powinnam być królową! Ty jesteś tchórzem!
- Ja jestem tchórzem? Zobaczymy!
- To idziemy na Złą Ziemię! Jeśli stchórzysz, oddajesz mi tron!
Koda przełknął głośno ślinę, ale się zgodził. Dla otuchy poszła z nim Leach.
- Mały, - powiedziała Asha - możesz się jeszcze wycofać.
Lewek nie zwracał uwagi. Szedł dalej, mimo, że nogi odmawiały mu posłuszeństwa. Kiedy się tam znaleźli, wcale nie było strasznie, wręcz można powiedzieć to było idealne miejsce do zabawy. Nagle Koda coś zauważył.
- OGIEŃ! - krzyknął.
Panika zapanowała wśród lwiątek. Asha, Koda i Leach zaczęli uciekać. W pewnej chwili najmłodszy upadł na ziemię, ale lwiczki tego nie zauważyły.
Ognień był naokoło. Strach ogarnął jego serce, płomienie zbliżały się. Sparaliżowany leżał na plecach, gdy coś go chwyciło. To Asha wróciła po swojego braciszka. Uciekli w wysoką trawę, daleko od ognia, ale ciągle widzieli Lwią Skałę. Nagle Leach usłyszała szelest.
- Słuchajcie! - zawołała.
Kiedy stali w bez ruchu, z trawy wyskoczyła lwica.
- Które z was jest najstarsze? - zapytała.
- Ja! - powiedziała dumnie Asha.
Lwica chwyciła ją i zaczęła nią szarpać i miotać. przestraszone lwiątka próbowały jej pomóc, ale na nic. Wtedy lwiczka krzyknęła:
- Ale to Koda jest przyszłym królem!
Lwica nie słyszała. Odbiła najstarszą siostrę daleko i podeszła od Kody i Leach.
- Co ona powiedziała?
- Że... że ona nie jest przyszłą królową...
- Które z was jest?
Nikt nie odpowiedział.
- Jeśli nie powiecie, ona zginie.
- To ja... - powiedział Koda.
Lwica zaśmiała się szyderczo.
- Teraz zginie ona, a potem ty!
Znowu rzuciła się na Ashę i wyszarpała jej kłem kawałek ucha. Wtedy Koda postanowił pomóc siostrze. Biegł prosto na lwicę. Skoczył na nią i wgryzł się jej w kark. Ona miotała się na wszystkie strony, rzucają daleko Ashą. Kiedy Koda spadł, rozległ się ryk dorosłego lwa. To byli Kovu i Kiara.
- Zira! - warknął Kovu - Ty jeszcze żyjesz?
- Co ty tu robisz?! - krzyknęła Kiara, kiedy Kovu trzymał w pysku Ashę.
Zira tylko się zaśmiała i odeszła znikając w trawie.
- Moja mała Sasha (czytaj:Sasza)... - powiedział przez zęby.
Kiedy dotarli na Lwią Ziemię, Kovu wściekły zapytał:
- Kto wpadł na ten pomysł?!
- Sasha... - odpowiedziało smutno rodzeństwo.
Rodzice spojrzeli na starszą córkę.
- Idź po Rafikiego, Kiara.
Pawian zbadał Ashę. Powiedział, że rany wkrótce się zagoją i jedyny ślad jaki zostanie, to brak kawałka ucha. Potem zbadał Kodę, który miał w jednym miejscu osmalone futro.
Kiedy lwiczka się obudziła, przeprosiła rodzeństwo i rodziców, a że było późno, wkrótce poszli spać.
Rozdział V
Był to właśnie początek pory deszczowej. Dzień zaczął się spokojnie. Rany Ashy już się zagoiły, nie licząc braku kawałka ucha.
- Ej! Może ścigamy się do wodopoju? - zaproponował Koda.
- Świetny pomysł! - zgodziły się jego siostry.
Do wodopoju pierwsza dotarła Asha, zaraz Koda, a na szarym końcu Leach. Spotkali tam swoich przyjacioł.
Arię, najlepszą przyjaciółkę Ashy,
Asantego i jego brata Dago, najlepszych przyjaciół Kody.
- Nie no! - powiedział do Kody Dago - Przyprowadziłeś tego cudaka z trzema nogami?!
- Nie nazywaj tak mojej siostry! - zezłościła się Asha.
- To jak niby? Kuternoga?
Leach uroniła łzę, ale nikt nie widział.
- Koda, chodź nad wąwóz! - zawołali bracia.
- No, Asha, chodźmy!
Lwiczka odmówiła, ale mały Koda zgodził się.
- do zobaczenia! - krzyknął do sióstr.
Kiedy odeszli, Leach rozpłakała się.
- Tttooo... Nnniiie moja winaaa.... Żee... maaamm... taką... łapę...
Asha pocieszała swoją siostrę.
- Zagramy w berka? - zapytała Asha.
Leach zgodziła się. Grały i śmiały się, kiedy Leach upadła na Ashę.
Wtedy zaczął padać deszcz.
- O nie! - krzyknęła Asha. - Wąwóz podczas pory deszczowej jest niebezpieczny! Musimy iść po Kodę!
Kiedy dotarły, zobaczyły Dago, Asantego i Arię, ale nie było Kody.
- Gdzie mój brat! - Asha krzyknęła na Dago.
- My... My się pokłóciliśmy i ja go popchnąłem... On wpadł do wąwozu!
Leach natychmiast tam pobiegła. Koda wisiał na cienkim korzeniu.
- Pomocy! - krzyczał.
Leach zaczęła powoli schodzić. Kiedy korzeń się zerwał, lwiczka go złapała. Ale niestety, Leach straciła równowagę, z powodu swojej nogi. Leciała w dół, a z nią Koda. Wtedy łapała ich Asha.
- Idźcie po moich rodziców! - krzyknęła do pozostałych lwiątek.
Asha długo trzymała rodzeństwo. Jej łapy krwawiły od chropowatych kamieni.
Leach zauważyła to.
- Nie utrzymasz nas dwojga! Puść mnie, a uratuj Kodę!
- Nie Leach, uratuję was obojga!
Kiedy to mówiła, przez przypadek odgryzła kawałek na którym wisiała jej siostra. Leach wpadła do wody, która nazbierała się w wąwozie. W tym samym czasie strzelił piorun.
- Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee! - krzyknęła Asha. Koda poddał się.
Ale Ashy udało się go wciągnąć, lecz musieli teraz się wspiąć. Ale na szczęście pojawiła się Kiara, która wniosła swoje dzieci.
- Gdzie jest Leach? - zapytała Ashy.
Lwiczka rozpłakała się. Kiara zrozumiała co się stało. Kiedy wrócili do domu, była noc. Cała Lwia Ziemia była pogrążona w smutku.
Koda podszedł do swojego taty i zapytał:
- Wszystko będzie dobrze?
Kiedy Kovu nie odpowiedział, Koda uciekł do groty i płakał.
Asha go usłyszała i weszła do groty.
- Przepraszam, to moja wina... - zachlipał lewek. Asha przytuliła go.
- To nie twoja wina, tylko moja...
I przytuleni zasneli pierwszy raz bez Leach.
Rozdział VI
Stado mieszkające w wąwozie było bezlitosne, kiedy pojawiał się ktoś obcy, zabijali go., tyczyło to się również lwiątek.
Na straży stały dwie lwice, jedna starsza, druga młodsza. Młodsza posiadała małą kępkę włosów na głowie. Wyglądała na znudzoną i zmęczoną.
- Chiku (czytaj: Cziku), czy coś się stało?
Lwica westchnęła i odpowiedziała.
- Stoimy tu tak długo nie wiadomo po co. Nikt się nie pojawił od kilku dni.
- Tak, ale musimy tu zostać i pilnować terenu, pamiętasz, co się stało, kiedy pojawiła się tu ta szalona lwica? Mogła wymordować lwiątka! Nawet jedno się jej udało...
Wtedy zapadła na długo cisza. Nagle Chiku poderwała głowę.
- Co się dzieje?! - zapytała druga lwica.
- Co to jest? Widzisz to?
- To tylko kamień pod błotem.
- Ale wcześniej go tu nie było, sprawdzę to.
Starsza lwica pokręciła oczami, kiedy Chiku podbiegła do kupki błota i zaczęła kopać. Okazało się, że leży tam lwiątko.
- MAMO! To dziecko! I ono jeszcze żyje!
Starsza lwica zwróciła głowę ku córce, która trzymała lwiątko w pysku.
- Świetnie, teraz możesz je zabić.
- Zabić?! Ale to...
- Chiku,znasz zasady, każdy obcy, nawet lwiątko, ma zostać zabity.
- Nie! Zaniosę je do samca alfa i on zdecyduje!
- Chiku, skarbie, on i tak je zabije, dobrze o tym wiesz.
Lwica nie słuchała, szła ku grocie pomiędzy ścianami wąwozu.
- Chiku! Zaczekaj!
Lwica odwróciła się i zobaczyła swoją matkę, która biegła do niej.
- Daj mi ją obwąchać, dowiemy się skąd jest.
Chiku podała matce lwiątko. Lwica nachyliła się i natychmiast rozprostowała się.
- To lwiozeimiec w dodatku z rodziny królewskiej.
- Królewskiej?
- Tak, ale teraz się pospiesz, za chwilę południe, a wtedy samiec alfa śpi aż do nocy, kiedy idzie na patrol.
Chiku zaczęła szybko iść. Kiedy stanęła przed wejściem do pieczary, straciła odwagę.
- Panie...
- Kto teraz przychodzi?! - rozległ się straszny, odbijający się echem głos.
- To ja Chiku...
- Aha, ale nie powinnaś być na straży ze swoją matką Azimą?
- Tak, ale znalazłam to lwiątko...
- Lwiątko?
- Tak, żywe, ale ma rany i...
Nie dokończyła, bo ze strachu załamał się jej głos. Samiec wyszedł z groty, miał zielone oczy, jasne miodowe futro i miłą twarz. Gdyby teraz Simba albo Kovu stanęli przed nim, wydałby się strasznie mały, ale dla lwic był wielki.
- Gdzie było? - zapytał, a głos miał miły, cichy i pogodny.
- Nad brzegiem rzeki, całe w błocie.
Lew z troską popatrzył na lwiątko. Zbliżył swój pysk do ciała lwiątka i powąchał. Jego źrenice poszerzyły się.
- To lwioziemiec z rodziny królewskiej.
Lew ponownie zbliżył swój pysk do brzucha lwiątka, pokazał kły. Chiku wiedziała, że za chwilę, tam gdzie jest lwiatko, pojawi się poszarpane ciało. Odwróciła głowę, by tego nie widzieć, ale usłyszała tylko pokasływanie. Kiedy się odwróciła, zobaczyła samca myjącego lwiątko.
- Zawołam cię, a na razie idź do stada, wiem, że masz tam małą córkę. Kiedy to lwiątko dorośnie i stanie się lwicą, będzie u nas polować. Teraz, jak mówiłem idź do swojego dziecka.
- Nie, mogę tu poczekać.
Kiedy lew skończył myć lwiątko, oddał je Chiku, która skierowała się ku stadu. Samiec ciągle ją obserwował.
Kiedy doszła na polankę, gdzie rosły małe roślinki, podbiegała do niej mała lwiczka.
- Mamusia! Mamusia!
Lwiątko otarło się o łapy Chiku. Lwica położyła lwiątko przed swoją córką.
- Kto to jest? - zapytała.
- To... twoja nowa przyjaciółka, nauczysz ją życia w stadzie, dobrze? Traktuj ją jak siostrę, zgadzasz się Mala?
- Tak!
Kiedy Chiku odeszła, Mala pochyliła się na nową koleżanką.
- Tak spokojnie leży, ale dość długo, może ona już...
Wtedy lwiczka odtworzyła oczy. Mala stała nad nią kilka sekund, a następnie ze strachem odskoczyły.
- Kim jesteś? - zapytała.
- Jestem Leach, a ty?
- Mam na imię Mala! Jesteś moją nową siostrą!
Leach spojrzała na nią dziwnie.
- Jak to siostrą?
- Moja mama przyszła i powiedziała, że będziesz tak jakby moją siostrą. Ale wiem więcej, bo kiedy zobaczyłam, jak moja mama idzie do samca alfa, poszła po cichu za nią, kiedy samiec mył cię z błota...
- Mył mnie?!
- Tak! I kiedy cię mył, uciekłam. Będziesz mieszkać w naszym stadzie i polować kiedy dorośniesz.
- Dobrze, ale opowiedz mi o tym samcu alfa!
- Wszyscy mówią, że jest straszny, ale mi wydał się miły, z moją mamą rozmawiał spokojnie, pożartował, wcale cie nie zabił...
- Zabił?
- Tak, w naszym stadzie obcych się zabija. I on miał taki miły głos i był przystojny i był podobny do ciebie i był...
- Podobny do mnie?
- Tak, miał podobny kolor futra i pędzelka na ogonie.
- A jak się nazywa?
- Ma na imię Kopa.
Leach nie wiedziała jeszcze, że w ogóle ma wujka, więc nijak nie zareagowała.
- Dobra, pokarzę ci miejsce gdzie polują. Teraz są tam treningi dla starszych lwiątek. Jutro my mamy trening.
Kiedy lwiczki szły po małej sawannie trochę dalej od siedziby stada, coś skoczyło na Leach.
- Ojej! Nie chciałem, ale wtapiasz się w trawę. Nic ci nie jest? Jestem Sefu, a ty?
- Ja jestem Leach i nic mi nie jest.
- Wiesz, jesteś nawet ładna... - mówiąc to lewek zaczerwienił się, tak samo jak Leach.
Nagle coś znowu położyło lwiczkę na ziemię, ale tym razem specjalnie.
- ZOSTAW SEFU! ON JEST MÓJ!
Była to jasna lwica, o niebieskich oczach i czarnym nosie. Była bardzo ładna.
- Ej! Akleja, nie warcz na nią, to tylko mała lwiczka w dodatku ma kaleką nogę!
Nastoletnia lwica kopnęła Sefu, a on odleciał kawałek i zemdlał, następnie rzuciła się na Leach. Lwiczka pamiętała lekcję walki. Szukała słabych stron przeciwnika, ale Akleja znalazła je pierwsza. Chwyciła zębami i pazurami tylną lewą nogę Leach. Na pomoc ruszyła im lwica, która była nauczycielką. Akleja dostała lanie i nie mogła wychodzić z groty, ponieważ ta lwica była też jej mamą. Następnie zajęła się Sefu, który miał obficie krwawiącą ranę na ramieniu.
W tym czasie Mala i Leach chodziły po sawannie.
- Co ci się stało w tą nogę?
- Taka się urodziłam, z paraliżem.
Wtedy z krzaków wyleciał młody, ciemny lewek.
- Adolfo! Co ty tym razem wymyśliłeś? - krzyknęła Mala.
- Nic, jak zwykle szukam czegoś do jedzenia i mów mi Adi!
- Czemu szukasz jedzenia? - zaciekawiła się Leach.
- Bo jestem sierotą i muszę coś jeść. Widziałem jak struś opuszcza swoje gniazdo, gdzie jest wielkie jajo, które starczy mi na cały miesiąc. Właśnie po nie idę.
Lwiczki poszły za Adim. Kiedy lewek zbliżał się do jajka, poślizgnął się i rozwalił je na kilka części, a cały oblepiony był żółtkiem i białkiem. Wtedy struś, który własnie wracał, zaczął go gonić. Na pomoc przybył mu Kopa, samiec alfa. Potem pouczył go, że to niebezpieczne i takie tam, ale potem powiedział, że da mu całe skrzydło strusia i to mu starczy na jakiś czas.
Wieczorem, podczas kolacji, na której był struś i zebra, Leach bardzo się bała. Kopa zauważył to i powiedział, że jeśli się boi, może spać z nim. Lwiczka zgodziła się.
- Twoja mama to Kiara, tak?
- Tak... Skąd pan zna imię mojej mamy?
- Bo jestem jej bratem.
Rozdział VII
Była piękna, gwieździsta noc. Rafiki siedział w swoim baobabie i rozmyślał na głos.
- Księżniczki Leach nie widać bardzo długo... Powoli tracę nadzieję, że ona jeszcze żyje. Była pełna energii, miała dobre serce...
Spojrzał na rysunek na którym była Leach i zamazał go.
Potem spojrzał na rysunek przedstawiający Kodę.
- Za to mały książę ma charakter zmienny, jeśli wpadnie w złe towarzystwo...
Wtedy spojrzał na rysunek na którym był Skaza.
- Stanie się taki jak Skaza... A Asha... Och Mufaso, nie wiem jak potoczą się losy Lwiej Ziemi... Od kiedy Simba jest na tronie źle się dzieje, najpierw śmierć małego księcia, potem ta wojna, teraz nie żyje Leach... Chciałbym jakiś znak, że Kopa i mała księżniczka jeszcze żyją...
Wtedy zawiał wiatr, który zaniósł do Rafikiego kawałki futra. Rafiki powąchał je i się ucieszył. Do rysunku z małym lewkiem domalował grzywę i poprawił rysunek z Leach.
Kiedy nastał następny dzień, pawian wybrał się na sawannę. Stanął w cieniu drzewa, oparł się o swój kij i przyglądał się zabawie lwiątek. Ale za każdym razem, kiedy spojrzał na Kodę, widział Takę. Książę był miły, ale jego charakter był łatwy do kształtowania.
- Rafiki, czemu się smucisz? - zapytał Koda.
- Nie smucę się, ale obawiam i cieszę równocześnie.
- Z czego się cieszysz?
- Wiem, że twoja siostra żyje.
- Naprawdę!? A czego się obawiasz?
Pawian zamilkł. Patrzył łzawymi oczami na Kodę, ale ciągle widział Takę. W milczeniu odszedł na swój baobab.
Rozdział VIII
Mala tuż po obudzeniu pobiegła prosto do groty samca alfa, ponieważ wiedział, że tam śpi Leach. Trochę bała się przed wejściem do jaskini, ale odważyła się.
- Czy Leach już wstała? - zapytała drżącym głosem Mala.
- Nie, jeszcze nie, ale mogę ją obudzić - odpowiedział Kopa i lekko szturchnął nosem śpiącą siostrzenicę. Leach przekręciła się i spojrzała na Malę. Kiedy już lwiczki mały wyjść, zatrzymał je Kopa.
- Leach, chcę wiedzieć jak się znalazłaś w wąwozie.
Lwiczka strasznie wytarzała się, by coś sobie przypomnieć.
- Byłam z jakimiś lwiątkami, ale ich nie pamiętam. Jeden wisiał na korzeniu, a druga ciągnęła go w górę. Ja byłam w wodzie...
- A powiedz mi kogo pamiętasz z Lwiej Ziemi?
- Mamę, dziadka i babcię.
- A tatę?
- Nie...
Kopa westchnął. Tak liczył, że dowie się kto jest partnerem jego siostry.
- Nie pamiętasz tych lwiątek?
- Nie... ZARAZ! To... To Koda i Asha! Moje rodzeństwo! A mój tata to Kovu! Wszystko pamiętam!
- Wujku, a kto będzie po tobie rządził? - zaciekawiła się Leach.
- Sefu - odpowiedział.
- Czyli to twój...
- Nie, ja nie mam partnerki...
- I nie masz dzieci?
Kopa milczał.
- Mam córkę...
Mala i Leach spojrzały na siebie i równocześnie zapytały:
- Jak się nazywa?
- To ty, Mala.
Lwiczki znieruchomiały. Są kuzynkami! Tak się ucieszyły, że zaczęły skakać, tylko, że Leach wywaliła się. Kopa powiedział, że może jej pomóc. Szli w milczeniu, kiedy dotarli do małego źródełka. Lew kazał wejść swojej siostrzenicy do wody.
- Kiedy nauczysz się pływać, będziesz lepiej chodzić!
Lwiczka przebierała łapkami wodę, ale szybko się nauczyła poruszać. Powoli wypływała coraz głębiej i dalej. Nie bała się. Jej lewa tylna łapa funkcjonowała normalnie. Kiedy wyszła, było tak samo. Z radością otarła się o łapy Kopy. Takie treningi odbywały się codziennie.
Tym czasem na Lwiej Ziemi Kiara uczyła swoją córkę polowania. Asha bardzo wyrosła i osiągnęła tak jakby wiek nastoletni, kiedy Leach była trochę mniejsza, a Koda jeszcze był dzieckiem.
- Musisz skradać się bezdźwięcznie i powoli. Miej pazury w gotowości i bądź czujna na każdy dźwięk. Kiedy zobaczysz zwierzynę, skradaj się, a kiedy będziesz dość blisko atakuj.
Łapy Ashy z przejęcia się trzęsły, gdy zobaczyła antylopę. Podeszła cicho, ale stanęła w dołek i upadała, a zwierzę uciekło.
- Mamo! Ja nie umiem! - warknęła Asha i kopnęła kamień.
- Jutro ci się uda, ale na razie poczekaj tu na mnie, upoluję ją.
I tak się stało, kiedy Kiara tylko rzuciła się do biegu, prawie od razu przewróciła antylopę i zaciągnęła do swojej córki.
- Pomożesz mi ją ciągnąć, Asha?
Nastoletnia lwica przytaknęła i wróciły razem do domu.
- Mamo, mogę poćwiczyć polowanie?
- Naturalnie kochanie!
Lwiczka uśmiechnęła się i pognała na sawannę. Przyczaiła się w trawie i skradała się do swojego łupu, Kody.
Kiedy wyskoczyła z rykiem, Koda nie zdążył się obrócić. Od razu zaczął uciekać krzycząc, aż Asha skoczyła na niego.
- Ha ha ha! - zaśmiała się i zrobiła głupią minę.
- To wcale nie było śmieszne Asha!
- Było i to jak! Tak krzyczałeś że...
- Asha....
- CICHO! Tak uciekałeś jakbym była obcym...
- LEW! ASHA ZA TOBĄ LEW!
Kiedy lwiczka się odwróciła, źrenice rozszerzyły się jej ze strachu, a paraliż wstąpił w całe ciało, tak samo u Kody. Ich przerażenie minęło, kiedy za lwa wyszła uśmiechnięta Leach.
- Cześć! Asha! Koda! - krzyknęła i uściskała rodzeństwo. - To nasz wujek Kopa. Zaopiekował się mną i prawie wyleczył mi łapę.
Lew ruszył na Lwią Skałę, razem ze swoim całym stadem.
- Co on tu robi? - zapytała Aha.
- Chcę połączyć swoje stado z naszym.
Kopa's Return by RogueLottie
Tym czasem na Lwiej Skale, Simba osłupiał kiedy zobaczył swojego syna i to żywego.
- Ale ciebie zabiła Zira, a ja wyniosłem cię do wąwozu.
- Nie całkiem. Zira mnie ogłuszyła, a w wąwozie było stado, które mnie przyjęło i stałem się tam samcem alfa. Kiedy dowiedziałem się o Leach, postanowiłem wrócić, ale żal mi było mojego stada i czy zgadzasz się, by mogły się połączyć?
- Zgadzam się.
Kiedy Leach, Asha i Koda przyszli na Lwią Skałę, świętowano całą noc, bo odnalazł się książę Kopa i wnuczka króla Leach.
Następnego dnia Kiara i Nala postanowiły umyć trójkę brzdąców, Kiara wzięła Ashę i Leach, a Nala Kodę, który jak zawsze się wyrywał.
_________________________________________________________________________
Asha ma tak jakby 13 lat, Leach 11, a Koda 9.
leach%2Bkoda%2Basha.bmp Mój rysunek.

Ostatnio edytowany przez Tima (2015-01-06 18:05)


"Ty i ja to jedno"
" Nie żałuj umarłych, żałuj tych, co żyją bez miłości." ~ Albus Dumbledore
http://krolllewek.blogspot.com/

Offline

Zalogowani użytkownicy przeglądający ten wątek: 0, goście: 1
[Bot] CCBot

Stopka

Forum oparte na FluxBB
Modified by Visman