Stado Lwiej Ziemi

Stado Lwiej Ziemi

Nie jesteś zalogowany na forum.

#1 06.08.2014 19:36

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Opowiadanie Venona

Witam wszystkich :)  Postanowiłam napisać opowiadanie o mojej nowej postaci. Mam nadzieje, że będzie się  wam miło czytało :D

Pierwsza część.

W miasteczku Twins mieszkała ładna lwica o imieniu Emylli. Mieszkała w skromnej chatce po swoich Świętej Pamięci rodzicach Nataly i Robercie WilleFiery.
Emylli ubierała się skromnie, zawsze w sukienki matki, bo nie miała za dużo pieniędzy, wiodła swobodne, uczciwe i skromne życie.

Jak co ranka wychodziła na targ, żeby kupić potrzebną żywność, parę owoców i warzyw, ale także mięso i czasami rybę. Podczas zakupów spotykała swoją przyjaciółkę Sarę, z którą rozmawiała z przyjemnością, na ulubionej ławce pod drzewem, gdzie obydwie przyjaciółki rozmawiały aż do wyczerpania tematu.

Po miłej rozmowie, Emylli zaprosiła Sarę do siebie na ciastko i herbatę. Obydwie lwice szły polną dróżką, prowadzącą do chatki Emylli. Weszły do środka i w pewnym momencie Emylli powiedziała do Sary:
- Wiesz co Sara, ja bym chciała założyć rodzinę i urodzić dziecko - uśmiechnęła się do przyjaciółki.
- Naprawdę chcesz założyć rodzinę? – spytała się.
- Tak Sara… A czemu nie, lubię się zajmować dziećmi.
- Ok. Emylli, nie będę  się sprzeciwiać - westchnęła, powiedziała patrząc w okno.
- Już będę się zbierać Emylli, miło się rozmawiało. Uśmiechnęła się i poszła do domu, a Emylli przyrządzała pyszny placek z nadzieniem jabłkowym.

Minęło dziesięć miesięcy Emylli przez ten czas znalazła chłopaka i zaszła w ciążę. Był szósty miesiąc ciąży Emylli. Szła przez polną drogę, wiał przyjemny wiaterek. Nagle przed lwicą zjawiła się postać ubrana w czarną szatę, po chwil zdjęła kaptur z głowy i samica zorientowała się, że to jest czarownica o imieniu Vedisa, a ta powiedziała:
- Witaj Emylli..
- Vedisa co ty tutaj robisz? – spytała się nerwowo czarownicy.
- A przybyłam tutaj, żeby… - zastanowiła się - … Żeby rzucić klątwę na twojego syna.
- Co takiego?! To jest nie możliwe, proszę, proszę nie rób tego! – krzyknęła do Vedisy.

Czarownica nie słuchała próśb Emylli, tylko robiła swoje, wypowiedziała słowa klątwy, która ma przemienić syna Emylli w wampira. Lwica tylko poczuła ból i skuliła się z bólu a czarownica z tym czasie zniknęła we mgle. Młoda przyszła matka nie mogła się z tym pogodzić, że jej syn będzie wampirem, więc postanowiła wszystko opowiedzieć swojemu partnerowi i razem ze względu na ich syna razem postanowili to ukrywać że jest wampirem i powiedzą mu to kiedy będzie pełnoletni.

„Ale wszystko potoczy się INCZEJ!”

Już nadszedł ten dzień Emylli urodziła zdrowego i silnego synka. Partner Emylli, Stefano był zadowolony ze wszystkiego w dniu narodzin swojego synka. Po narodzinach para zastanawiała się nad imieniem dla swojego dziecka i po długich namysłach Stefano zaproponował imię Venon. Gdy Emylli usłyszała to imię to od razu zrodziła się na takie imię dla ich synka i tak już zostało.

Mijały  miesiące a Venon  rósł pod wiernym okiem rodziców, nie wiedząc kim jest tak naprawdę, ale Venon czuł, że jest inny już gdy miał sześć lat, a gdy skończył dwanaście lat to wszystko dało z siebie wszystko znać. Wieczorem cały zdenerwowany poszedł do łazienki, żeby uspokoić się i obmyć twarz zimną wodą, bo wcześniej pokłócił się w ojcem. Gdy tak przez dłuższy czas siedział w łazience to zauważył w lustrze coś dziwnego, rozchylił górna wargę do góry i zobaczył lekko wystające kły, przestraszył się i poszedł do matki, żeby mu to wszystko wytłumaczyła.
- Synu ty jesteś wampirem… - powiedziała to wprost synowi bez obwijania sprawy w bawełnę.
- CO?!- krzyknął do matki – Jak to ja jestem wampirem! - nie rozumiał tego, co jego matka przed chwilą mu powiedziała i nie pojmował kim jest…

Po ciszy  poszedł do swojego pokoju z niedowierzaniem. W tej chwili czuł się jak, jakiś wyrzutek,  że tutaj po prostu  nie pasuje. Zdecydował spakować swoje potrzebne rzeczy do plecaka i wynieść się w domu bez jakiejkolwiek wiedzy rodziców. Po cichu wyszedł przez okno i poszedł w stronę granicy miasteczka z całkowitym odludziem. Po dwóch godzinach Emylli poszła do pokoju syna, a gdy tam weszła to już go nie było. Lwica przeraziła się tym faktem, że ich syn postanowił  uciec z domu. Na łóżku leżała kartka, na której było napisane –„ Kochani Mamo i Tato w świetle tego co się dowiedziałem od was zdałem sobie sprawę, że tutaj nie pasuję, postanowiłem to wszystko sobie przemyśleć i dowiedzieć się kim ja tak naprawdę jestem. Proszę nie szukajcie mnie… PS. Was syn Venon.”

Po przeczytaniu tego króciutkiego listu, szybko zeszła na dół do męża i pokazała mu go. Po chwili rozpoczęła się kłótnia pomiędzy partnerami  i z względu z tym Emylli postanowiła się rozwieść z Stefano i wyrzuć go z domu. Po kłótni i rozstaniu  Emylli miała taką nadzieję, że jej syn wróci do domu…

Po przekroczeniu granicy miasteczka z puszczą Venon wszedł na tereny ogromnej puszczy i nie wiedział co tam spotka, więc szedł dalej przez dane tereny. W czasie początku swojej wędrówki przedzierał się przez gąszcz puszczy. Młody lew już był w pół drogi od miasteczka, postanowił odpocząć przez chwilę i usiadł na kamieniu, wyciągnął z torby jedną kanapkę, żeby się najeść bo czuł głód. Ale to nic nie pomogło nadal czuł głód, ale więcej swej żywności nie będzie jadł, bo mu zabraknie w czasie dalszej podróży. Nagle  usłyszał jakieś szelesty pomiędzy liśćmi, ale to pewnie były szmery z odległych okolic puszczy ale on słyszał je doskonale dobrze i to go zdziwiło. Więc to zignorował to i napił się wody. Po chwili rozglądnął się dookoła i zobaczył jakieś inne lwy, lekko tym zdenerwował się, wstał i był gotów do obrony, aż tu nagle z pomiędzy liśćmi pojawił się przywódca lwów i powiedział do Venona:
- Nie bój się, chodź z nami, bo wiem kim tak naprawdę jesteś i też wiem, że czujesz głód, a tego nie zaspokoisz tylko jedzeniem swojej kanapki…
Młody już chciał coś powiedzieć, ale przywódca dodał:
- Nic nie mów na miejscu wszystko wytłumaczę ci wszystko.

Podał przybyszowi dłoń, żeby poszedł razem z nimi i tak Venon zrobił. Poszedł  z obcymi, w ogóle innymi lwami od tych, których widział na co dzień w miasteczku Twins. Po dotarciu do siedziby lwów z puszczy, przywódca zaprowadził młodego Venona do swojego pomieszczenia na rozmowę. Venon poszedł za nieznajomym i  zaczął:
- Proszę usiądź… - podszedł do stolika i nalał sobie i młodemu wody, a następnie podał mu szklankę, dalej kontynuując swoją wypowiedź. – Mógłbyś mi powiedzieć jak się nazywasz i skąd jesteś? – zapytał się i popatrzył na młodego lwa.
-Tak, nazywam się Venon i jestem z miasteczka Twins – odpowiedział uczciwie.
- Aha znam to miasteczko Twins, ale tam specjalnie nie przebywam. Co ciebie sprowadziło, na tereny puszczy? – zadał kolejne pytanie młodemu, a z jego strony padła kolejna uczciwa odpowiedź:
- Uciekłem z domu… - przerwał oczekując na jakąś reakcję przywódcy.
- Hm… Uciekłeś… A to z jakiego powodu? – wstał i podszedł do stolika, czekając cierpliwie na odpowiedź.
- Z takiego powodu, że nie wiem kim tak naprawdę jestem. – wziął szklankę wody i napił się.
- Nie wiesz kim jesteś… Pierwszy raz się spotykam z takim powodem do ucieczki z domu. – zastanowił się.
- No wiem, że to może być trochę dziwne, ale w puszczy powiedziałeś mi że mi wszystko wytłumaczysz. A ja tutaj nie widzę, żebyś mi coś tłumaczył.- po pytaniach osobnika Venon rozglądał się po pomieszczeniu. Po długiej chwili ciszy lew zaczął mówić.
- Dobrze, ale najpierw się przedstawię się, jestem Hekashi, jak już dostrzegłeś to tutaj dowodzę… a możemy mówić na ty?... - spytał się z uprzejmości.
- Tak, czemu nie… - odrzekł Venon.
- Więc dobrze…Pewnie jesteś ciekaw jak znalazłem cię w puszczy, i od razu odpowiem na to pytanie - wyczułem ciebie po zapachu.- Po odpowiedzi Hekashiego, Venon  tym bardzo się zdziwił i rzekł
- Ale jak mogłeś mnie poczuć po zapachu… To jest dla mnie nie możliwe. – popatrzył na Hekashiego.
- Teraz wiesz, że to jest możliwe….- lekko uśmiechnął się do młodego.
- Więc… Kim ty jesteś…– rzekł, a Hekashi  uśmiechnął się szyderczo…

C.D.N
Kilka istotnych uwag:
- gubienie liter i nadprogramowe znaki - tak litery jak i spacje
- nie zaczynamy zdania "A..." tylko łączymy z poprzednim "..., a ..."
- w przypadku zdań oznajmujących w dialogach nie stawiamy kropki po samym zdaniu, tylko po jego opisie: - "Hej, cieszę się że cię widzę - powiedziała."
- za dużo powtórzeń - "Emylli poszła do pokoju syna, a gdy już weszła do pokoju syna to już do nie było"
- zdecyduj się czy to lwy czy ludzie bo wykazujesz brak konsekwencji w zachowaniu, jeśli to antropomorficzne lwy to powinnaś najpierw to zaznaczyć.

~Kiara 0

Ostatnio edytowany przez Kiara (01.01.1970 01:00)


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#2 07.08.2014 15:10

Furaha
Użytkownik
Lokalizacja: Lubelskie
Data rejestracji: 13.07.2014
Liczba postów: 267
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Bardzo fajne opowiadanie, gratuluję pomysłu i czekam na kolejną część  ;P
P.S postaraj się nie pisać o maślanym maśle :)


I już się nie martw, aż do końca swych dni, naucz się tych 2, radosnych słów ... Hakuna Matata.

Offline

#3 07.08.2014 17:29

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Dzięki Master za fajny komentarz i będzie kolejna cześć. :)


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#4 07.08.2014 17:34

Madame Carotte
Weteran
Lokalizacja: Poznań
Data rejestracji: 30.05.2012
Liczba postów: 2,177
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Pomysł ciekawy, ale błędy i tempo rozwoju akcji trochę mnie przerażają. Zwłaszcza, że to opowiadanie ma mieć jeszcze ciąg dalszy. Myślę, że powinnaś rozbudować opisy.

Offline

#5 07.08.2014 18:04

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Dzięki Caro. Ale jak mam bardziej rozbudować opisy? o_O
To prawda, że będzie ciąg dalszy... :D

Ostatnio edytowany przez Eragon905 (07.08.2014 18:04)


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#6 07.08.2014 19:47

Madame Carotte
Weteran
Lokalizacja: Poznań
Data rejestracji: 30.05.2012
Liczba postów: 2,177
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Nie skakać z wątku na inny tylko trochę więcej opisać, dodać więcej szczegółów. Żeby to nie było takie chaotyczne.

Offline

#7 07.08.2014 21:03

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Ok, Caro w kolejnych częściach postaram sie bardziej opisywaç akcje. :)


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#8 08.08.2014 08:51

GoldenLion
[center][size=12][b][color=green]Moderator[/color]
Data rejestracji: 07.04.2012
Liczba postów: 6,102

Odp: Opowiadanie Venona

Dość ciekawa fabuła, ale (jak dla mnie) wszystko zbyt szybko się dzieje... Z chęcią przeczytam jednak dalszy ciąg. ;)


,,Pamiętaj, kim jesteś'' - Ja zawsze będę pamiętała, że jestem złotym fanem TLK! <3
2u7lg8z.jpg ~ Goldi by Sami shining_lion_by_maroko13-d6iz6rk.png ~ Goldi by Maro

Offline

#9 08.08.2014 10:41

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Dzięki za komentarz, Goldi. :)
No postaram się, żeby akcja była wolniejsza.
Goldi, na ciąg dalszy będziesz musiała trochę poczekać. ;)

Ostatnio edytowany przez GoldenLion (08.08.2014 10:57)


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#10 10.08.2014 23:26

Kiny
Użytkownik
Lokalizacja: Las Vegas
Data rejestracji: 05.01.2014
Liczba postów: 189

Odp: Opowiadanie Venona

Vedisa? Coś za bardzo podobne do mnie. XD


Smok: Krzykozgon, Akimi; Lwica: Vedis.

10_1392473450.png

Offline

#11 11.08.2014 17:12

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

( Nie miałaś innego pomysłu na imię... )


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#12 16.08.2014 18:21

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

//Jakby co, to wybaczcie, że piszę jeden post pod drugim i wiem, że to jest zakazane, ale... nie mam innego wyjścia//

Informacja: co do moich postaci, to moje postacie są  antropomorficzne lwy

Druga część:

Venon… młody lew, który nie wie sam, kim się narodził; od swoich rodziców też nic na ten temat się nie dowiedział, więc postanowił oddalić się od swojej matki i dowiedzieć się kim tak naprawdę jest. Już za niedługo dowie się kim lub czym się narodził…

- Venon, jestem wampirem…- nadal na jego pysku utrzymywał się szyderczy uśmiech -  I ty też jesteś wampirem… Gdy to Venon usłyszał od Hekashiego, że też jest wampirem, to po prostu nie mógł w to uwierzyć i powiedział przerażonym tonem:
– Jak to.. Ja też jestem wampirem?! To jest niemożliwe! Nie, nie wierzę w to co, powiedział. Po prostu nie wierzę! - był cały zszokowany i przerażony – Ale można to jakoś wyleczyć, prawda? – jego pytanie było bez sensu, więc Hekashi zaczął się śmiać.

- I co A ty z czego się śmiejesz… - zdziwił się jego zachowaniem. Wampir nie mógł przestać się śmiać i po długim śmiechu odrzekł:
– Tego, czym ty jesteś nie da się wyleczyć, to jest niewyleczalne… Musisz już z tym żyć, nie ma innego wyjścia. – wtedy na pysku młodego lwa pojawiło się przerażenie, nie wiedział, co ma teraz zrobić, ani co ma odpowiedzieć, miał mieszane uczucia. Chodził w kółko, żeby ta informacja do niego dotarła.
- Poczekaj, ale moja matka coś mi mówiła, że jestem wampirem. Ale… ale… jak się z tym żyje? - spoglądną spojrzał się na Hekashiego pytającym wzrokiem.

- Żeby przeżyć, to zawsze młody wampir musi wypić krew ze złotego kielicha – z ukrytego schowka w ścianie wyciągnął złoty kielich i postawił na stoliku – Twój wybór, Venon, chcesz żyć tak jak do tej pory i za parę miesięcy lub za rok umrzesz albo wypijesz tą krew znajdującą się w kielichu i będziesz żyć wiecznie… - popatrzył się na młodego z pode łba. Venon nadal miał mieszane uczucia i nie wiedział co ma odpowiedzieć.
Po dużej upływie czasu odpowiedział:
– Tak, chcę wypić krew, bo nie chcę szybko umrzeć. – Na pysku Hekashiego pojawił się uśmiech pełen zachwytu. Przyszły[color=green]m[/color] wampir podszedł do stolika, wziął kielich i zaczął pić z niego krew. Wypił trzy duże łyki krwi. Po ich wypiciu poczuł się słabo i upadł na ziemię zanurzony w sen. Wtedy wódź stada podniósł lwa i zaciągnął do drugiego pomieszczenia i tam go zostawił, aż do tej pory, kiedy się obudzi.
Hekashi miał jedną ważną sprawę do załatwienia, więc poszedł ją załatwić, a młody smacznie spał…

„W tym samym czasie”

Wampir już dotarł na miejsce, to była chatka Emylli, która w tej chwili obecnej ciągle myślała o sowim synu, który uciekł i już do tej pory nie wrócił. Lwica przesiadywała w kuchni, myjąc naczynia, myśląc ciągle o swoim jedynym dziecku. Nagle z niewiadomych okoliczności otworzyło się okno, lwica przerwała swoją wykonywującą wykonywaną czynność i poszła zamknąć okno, po chwili poczuła chłód dobiegający do domu. Lekko oczesła (co?) zatrzęsła się i wróciła do wykonywania swej czynności. Była cisza, aż do tej pory, ale było coś za cicho jak dla lwicy. (Dziwne zdanie...) Panowała cisza, a lwicy wydawało się, że było za cicho. Po chwili usłyszała, że drzwi się otworzyły, pomyślała, że to przeciąg, ale znowu poczuła ten okrutny, nieprzyjemny dla ciała chłód. Po przeminięciu zimna zamknęła drzwi na klucz. Gdy wróciła do kuchni, nagle z niewiadomych okoliczności przyczyn lwicę szybko schwycił Hekashi. To wszystko dla niej toczyło się za szybko i nie wiedziała, co się dzieje, jeszcze przez to upuściła ze strachu jeden talerz na ziemię i zamknęła oczy ze strachu. Usłyszała ciężkie dyszenie jakby to wydobywało się z dużego zmęczenia ale to nie było. Domyśliła się ,że do niej przyszedł przyjaciel z dawnych lat, który jest łowcą i odrzekła w jego stronę łowcy:
– Cześć El Raylik…- otworzyła pomału oczy i przed sobą ujrzała właśnie jego, jak ją trzyma za ramiona. El Raylik dyszał nadal i zaczął mówić do swej przyjaciółki i matki znalezionego przez siebie młodego wampira:
–  Jeśli ty w to wszystko się wtrącisz, to ja twojemu synowi powiem całą prawdę o tym, kto jest jego biologicznym ojcem! – lekko wstrząsnął lwicą. Wtedy ona zaczęła panikować:
– Proszę, El Raylik, nie mów mu, proszę!... - położyła dłonie na jego ramionach i błagała go, żeby prawda, kto jest ojcem Venona nie wyszła na jaw. – Jeśli chcesz, to ja do twojego stada nie będę się zbliżać… - dodała panikując. El Raylik tylko westchnął i upuścił Emylli na ziemie, a później popatrzył na nią swymi brązowymi oczami. Wtedy ona uśmiechnęła się do niego przyjaźnie, pokazując mu, że cieszy się na jego widok. Odszedł od lwicy i usiadł na krześle, myśląc, co będzie jutrzejszego dnia. Emylli zauważyła, że coś go niepokoi, podeszła do niego i powiedziała – Rik, co ty jesteś dzisiaj taki nieswój… Powoli zaczynam się o ciebie martwić. – nadal patrzyła na łowcę.  On nie wiedział, co ma odpowiedzieć w tej chwili, więc na razie nic nie powiedział. Ale po niecałej minucie odrzekł:
– Emylli, ja teraz będę musiał nauczyć Venona, jak panować nad tym, kim jest.
Westchnął bezradnie i wtedy nastała cisza… El Raylik ciągle zastanawiał się, jak młodego nauczyć panować nad wampiryzmem. Lwica powiedziała pocieszająco:
– Nie martw się aż tak tym, dasz sobie radę. – pocałowała go w policzek, a łowca odwzajemnił drugim pocałunkiem, który był namiętny. Emilly chciała więcej, ale Rik szybko pojawił się przy oknie, wskoczył na ramę, [color=greenp[/color]odniósł palec, spuścił głowę,  odwrócił się w stronę przyjaciółki i rzekł:
– Kocham Cię, Emylli… - czekał na reakcję lwicy…
- Ja Ciebie też kocham, Rik… - uśmiechnęła się, a El Raylik już zniknął jej z pola widzenia. Po tym spotkaniu samica wróciła do swoich czynności.

„Następny dzień”

Był piękny, wiosenny poranek, trawę i liście drzew zdobiła rosa. Venon jeszcze smacznie spał w pokoju jak małe lwiątko…. Właśnie przyszedł Hekashi z posiłkiem.
– No dalej, młody! Wstajemy, pora na trening. – lekko szturchnął go.
- Nie, jeszcze pięć minut… - mruknął.
– Nie ma żadnych pięciu minut, młody! – postawił śniadanie na ziemi i poszedł na poranną kawę.  Po chwili - która trwała pięć minut - Venon wstał i zaczął jeść śniadanie. Hekashi po wypiciu czarnej kawy przyszedł do Venona –Jesteś gotów? – zapytał.
– Gotów… Ale na co? – nie wiedział, o co Hekashowi się rozchodzi.
– Czy jesteś przygotowany na trening, musisz nauczyć się panować nad swymi umiejętnościami. – Venon w chwili obecnej nic nie wiedział o takich istotach, jak wampiry i niepewnie odpowiedział
– Okej. To chodźmy.
Wyszedł z pokoju, czekając na Hekashiego…

I wtedy dla Venona zaczęło się najprawdziwsze piekło. Hekashi miał bardzo ostre reguły i był nieugięty. Uczył Venona sztuk walki, żeby potrafił się obronić oraz tego, jak opanować ogromną siłę fizyczną, hipnozę, nadnaturalną szybkość, wyostrzone zmysły i pragnienie krwi. Z każdy dniem młody wampir uczył się panować nad swymi umiejętnościami, żeby nie zdziczeć. Venon musiał uczyć się tego wszystkiego przez cztery lata, aby opanować swoje wszystkie umiejętności do perfekcji,  Hekashi jednak pozwolił Venonowi, żeby trochę dzikości w nim pozostało.

//Co ja mogę powiedzieć? Błędów było wiele. Zjadasz litery i masz problemy z tym, jakiego czasu użyć. Do tego unikasz znaków interpunkcyjnych, których już po prostu nie chciało mi się zaznaczać na zielono... Ten tekst czytało mi się niezbyt dobrze, za dużo w nim powtórzeń. Może następnym razem prześlesz mi kolejną część swojego opowiadania, a ja postaram się jak najszybciej je poprawić, aby innym czytało się lepiej? ~ Goldi//

Ostatnio edytowany przez GoldenLion (25.08.2014 12:21)


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#13 22.08.2014 18:59

Furaha
Użytkownik
Lokalizacja: Lubelskie
Data rejestracji: 13.07.2014
Liczba postów: 267
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Bardzo fajna fabuła (  powtórzenia nadal przerażają XD ) ale  jeszcze powiem tak pisz posty takiej długości jak 2 część albo nawet krótsze bo 1 część to ledwo do końca doczytałem ( lepiej podziel to na kilka mniejszych części bo czytaniem też można sie zanudzić :P )


I już się nie martw, aż do końca swych dni, naucz się tych 2, radosnych słów ... Hakuna Matata.

Offline

#14 27.08.2014 09:51

GoldenLion
[center][size=12][b][color=green]Moderator[/color]
Data rejestracji: 07.04.2012
Liczba postów: 6,102

Odp: Opowiadanie Venona

Coraz lepiej to opowiadanie wygląda. Czekam na następny rozdział, bo to opowiadanie jest bardzo ciekawe.


,,Pamiętaj, kim jesteś'' - Ja zawsze będę pamiętała, że jestem złotym fanem TLK! <3
2u7lg8z.jpg ~ Goldi by Sami shining_lion_by_maroko13-d6iz6rk.png ~ Goldi by Maro

Offline

#15 27.08.2014 12:12

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Trzecia cześć"

Po czterech latach piekielnego treningu nad zapanowaniem swoich umiejętności, Venon skończył szesnaście lat. A jak to już wiadomo, jak wampir skończy dokładnie szesnaście lat, to już może robić wszystko to, co dorosły osobnik tego gatunku. Teraz Venon mógł pozwolić sobie na wszystko, ale z umiarem. El Raylik podający się za Hakashiego już poznał swojego syna już jako wampira, ale czuł, że młodemu brakuje ojca…
Jak na razie Venon nie potrafił przyzwyczaić się, że jest silniejszy od innych; powoli, z biegiem czasu to się zmieniało, ale on nie sądził, że narodzi się jako wampir i będzie posiadał takie niezwykłe umiejętności.
Akurat tego dnia wyszedł z pokoju, aby trochę pozwiedzać tereny tego odmiennego stada oraz poznać jego mieszkańców. Szedł nieco niepewnym krokiem, bo większości nie znał, a ponadto nie chciał wywołać na pierwsze przywitanie jakiegoś nieporozumienia albo bójki. Rozglądał się na boki i widział różne lwy, każdy był sobą. Gdy przyglądał się im, to najbardziej rzucił mu się w oczy ich wygląd, prawie każdy obywatel miał na ciele jakiś tatuaż, w uszach kolczyki albo i jeszcze w innych częściach twarzy. Niespodziewanie - nie wiedząc skąd - odezwał się czyjś głos w stronę Venona:
– Ej!... Młody, chodź tutaj…- nie wiedząc, kto to do niego woła, wsłuchał się uważnie w wypowiadane ku niemu słowa, odwrócił się do źródła głosu i zobaczył po swojej lewej stronie dojrzałego lwa z brązowaną grzywą, wygolonym prawym bokiem w kolorze białym, a jego ciemno kremowe ciało było pokryte tatuażami. Ciemnoszary lew przełknął ciężko ślinę, a potem podszedł niepewnie do wołającego go osobnika. Usiadł na krześle, przyglądając się ciemno kremowemu samcowi, nie rozpoczynając rozmowy. Była cisza pomiędzy dwoma lwami, lecz w końcu osobnik z brązową grzywką rozpoczął pogawędkę z młodym.
- Widzę, że nie jesteś zbytnio rozmowny, Venon. - rzekł, przez chwilę spoglądając na niego. Gdy Venon usłyszał, że obcy mu lew rozpoczyna z nim rozmowę i w pierwszych wymówionych ku niemu słowach usłyszał swoje imię, natychmiast zerwał się do odpowiedzi:
– A ty skąd znasz moje imię? – spytał się, patrząc na starszego samca. Wskutek zadanego pytania, Gandero musiał porządnie pomyśleć, żeby nie dać młodemu błędnej odpowiedzi. Po pięciu albo i sześciu minutach, Venon wreszcie doczekał się na odpowiedź ze strony Gandero.
– Więc…  Znam twoje imię od wodza, powiedział mi, jak masz na imię. - lekko odwrócił łeb do Venona, żeby zobaczyć jego reakcję.
– Wow… - westchnął z niedowierzaniem – Nie wiedziałem, że Hekashi komuś powie, jak mam na imię. Skoro już tutaj przyszedłem, to czego chcesz albo czego chciałeś ode mnie, bo przecież wcześniej mnie wołałeś, prawda? – jego zwyczajna mina przybrała wyraz miny pytającej. Gandero odwrócił się do niego i zaczął mówić dalej:
– Ja ciebie tutaj zawołałem, żeby zaoferować Ci z okazji twoich szesnastych urodzin jakiś tatuaż, czyli prościej mówiąc - prezent urodzinowy. – powoli szykował to, co jest potrzebne do zrobienia tatuażu, w międzyczasie czekając na opinię jubilata.
– A no faktycznie… Dzisiaj są moje urodziny, jednak o nich zapomniałem. – oparł łokcie o blat z niedowierzaniem, że pierwszy raz zapomniał o własnych urodzinach.
– Więc, młody, jaka decyzja? – nadal dopytywał się Gandero.
– Tak… Chcę sobie zrobić parę tatuaży. – odrzekł. Ta odpowiedź dla Gandero była trochę szokująca, bo taki młody wampir chce od razu parę tatuaży za jednym razem. Pierwszy raz spotkał się z taką odpowiedzą w swoim zawodzie. Podał młodemu duże kartki spięte ze sobą, żeby sobie wybrał, jakie tatuaże chce mieć. Minęło parę minut i już Venon wiedział, jakie trzy tatuaże chciałby mieć. Powiedział wtedy do Gandero:
– Chcę sobie wytatuować na plecach skrzydła wampira, na ramieniu słońce uspokojenia i na lewej stronie klatki piersiowej okrąg nadziei.
Gandero już miał wszystko przyszykowane, wysłuchał życzeń klienta i zaprosił go na fotel do robienia tatuaży
– Chciałbym, aby były wykonane najpierw skrzydła. – powiedział stanowczo Venon. Gandero nic nie odpowiedział, tylko wziął się do pracy.


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#16 27.08.2014 21:31

Defendaris
Użytkownik
Data rejestracji: 25.08.2014
Liczba postów: 47
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

..jego zwyczajna mina przybrała wyraz miny pytającej''

Jeśli mam być szczera, to tekst brzmi lepiej od poprzednich części, ale nadal... dziwnie.
Często się powtarzasz, podajesz kilkakrotnie te same informacje czy choćby czynności i to jeszcze w takiej składni, że trudno je zrozumieć.

Jednak podoba mi się bieg akcji.
Czekam na kolejne części.

Offline

#17 27.08.2014 22:10

Carcano
Użytkownik
Data rejestracji: 01.09.2013
Liczba postów: 484

Odp: Opowiadanie Venona

Historia sama w sobie jest bardzo fajna, ale niestety czyta się ją bardzo ciężko.  Musisz lekko popracować nad stylem i wyeliminować powtórzenia. Ogółem dałbym Ci 7,5/10 jeżeli mam ocenić.


"Jasność tysiąca słońc, rozbłysłych na niebie, oddaje moc Jego potęgi. Teraz stałem się Śmiercią, niszczycielem światów." Robert Oppenheimer

tOKmh0p.jpg

Offline

#18 28.08.2014 02:13

Furaha
Użytkownik
Lokalizacja: Lubelskie
Data rejestracji: 13.07.2014
Liczba postów: 267
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Czytam wszystkie czesci, czekam na kolejne (swoje skryte pragnienia o tatuażu umiszeczasz w opowiadaniu XD, no pięknie.)


I już się nie martw, aż do końca swych dni, naucz się tych 2, radosnych słów ... Hakuna Matata.

Offline

#19 28.08.2014 09:15

GoldenLion
[center][size=12][b][color=green]Moderator[/color]
Data rejestracji: 07.04.2012
Liczba postów: 6,102

Odp: Opowiadanie Venona

Ta część wydaje mi się być najlepsza jak dotąd. O wiele lepiej czyta się części o długości takiej, jak ta. Mam nadzieję, że weźmiesz sobie do serca wszystkie uwagi osób powyżej. Ja się do nich przyłączam. ;)


,,Pamiętaj, kim jesteś'' - Ja zawsze będę pamiętała, że jestem złotym fanem TLK! <3
2u7lg8z.jpg ~ Goldi by Sami shining_lion_by_maroko13-d6iz6rk.png ~ Goldi by Maro

Offline

#20 28.08.2014 13:10

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Dziękuję wam wszystkim bardzo za ten komentarze :D
I tak wezmę do serca powyższe uwagi i postaram się pisać lepiej niż do tej pory, czyli bez powtórzeń. :)
A kolejna część będzie za jakiś czas ;)


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#21 02.09.2014 20:16

Shadow
Użytkownik
Lokalizacja: Sicz Zaporoska.
Data rejestracji: 20.04.2009
Liczba postów: 766

Odp: Opowiadanie Venona

Masz ciekawy i raczej dość oryginalny pomysł na opowiadanie. Pisanie idzie Ci coraz lepiej, widać, że się starasz, co niezwykle mnie cieszy. :) Tak trzymać!
A jeśli idzie o powtórzenia, to polecam skorzystać ze słownika synonimów. Dodatkowym plusem jest wzbogacenie słownictwa. ;)
http://www.synonimy.pl/


,,Jestem człowiekiem, który jeśli mówi tak, to jest tak, jeśli mówi nie, to jest nie, a jeśli nie mówię nic, to albo nie mogę, albo nie chcę powiedzieć prawdy." - gen. Władysław Sikorski

Offline

#22 11.09.2014 20:04

Madame Carotte
Weteran
Lokalizacja: Poznań
Data rejestracji: 30.05.2012
Liczba postów: 2,177
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Widzę postępy. Akcja nie gna już tak szybko, choć nadal czasem pojawiają się spore przeskoki. Z językiem też lepiej, choć czasami wracasz do poprzedniego sposobu pisania. Zaś sama fabuła należy do ciekawych :D

Offline

#23 14.09.2014 13:37

Shaia
Użytkownik
Lokalizacja: Trójmiasto
Data rejestracji: 26.10.2012
Liczba postów: 746
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Patrząc na pierwszą część stwierdzam, iż idzie Ci coraz lepiej. Jedyne co kłuje mnie w oczy to powszechne powtórzenia i brak akapitów. Jak na dzisiaj mocne 8/10.

Offline

#24 21.09.2014 18:38

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

" Czwarta część."

Po paru dniach zrobienia sobie trzech tatuaży za pierwszym razem Venon nie był zadowolony z opinii Hakashiego co na ten temat powiedział. Nagle w jego głowie odtworzyły się słowa swego opiekuna: -Venon to trochę nie za dużo jak na twój wiek, oraz na pierwszy raz… Ja bym na twoimi miejscu tak nie postąpił…- : wtem rozległo się ciche echo.  Lew próbował o tym zapomnieć, ale przez dłuższy czas nie potrafił tego zrobić, dopiero po dwóch długich godzinach zapomniał, wszedł do swojego pokoju i rozglądał się po terenach stada przez okno. Przez długie analizowanie terenów stada Venon już znalazł prostą drogę do ucieczki, w ramach jakiegoś oskarżenia. To była mała drużka pomiędzy namiotami rozbitymi niemal koło siebie. Więc po chwili, nałożył na siebie czarną bluzę z kapturem i wyszedł, wybierając się na wieczorny spacer.  Podczas tej przechadzki po drodze napotkał,  jakąś małą grupką tutejszych chuliganów zamieszkujące to stado. 
Młody wampir stanął przed nimi z spuszczonym łbem nie ukazując im swojej twarzy. Po chwili jeden z nich podszedł do Venona  – No proszę, proszę…. Zawitał u nas krwiożerca, jak miło… Czego tutaj szukasz?! -  rzekł to chamskim tonem. – To nie jest twoja sprawa…- powiedział ciężkim głosem.  – A właśnie moja wiesz… bo kiedy jest zmrok to my tutaj rządzimy. – zbliżył się jeszcze bliżej nie wiedząc kim jest Venon. -…Pytam jeszcze czego tutaj szukasz?...- po jego pytaniu nastała głucha cisza, która ciągła się przez parę długich minut.

Venon wciągnął powietrze przez nos i wypuścił je przez usta – Nie będę odpowiadał na twoje pytanie po raz drugi. – zastanowił się – Hm… czy ciebie nie uczono w szkole uprzejmości, bo zaczynasz być trochę nudny z tym samym pytaniem. Chuligan był lekko zaskoczony, ale też zdenerwowany postawą,  krwiożercy – Przestań mi tutaj  wygłaszać  głupie przekazy o uprzejmości. – warknął na przeciwnika. – I wiesz co… możesz te swoje przekazy mówić komuś innemu a nie mi!  Krwiożerco!- wykrzyknął mu ostatnie słowa prosto w twarz, która przez całą dyskusję była zasłonięta kapturem.  Venon uśmiechnął się tajemniczo pod nosem – Ostrzegałem….- jego głos zamilkł, teraz tylko było słychać ciche syczenie,  nagle spod kaptura bluzy wyłonił się wściekły wampir i na Oriana ( tak nazywa się imię chuligana ) ostro przerażająco warkną przy tym pokazują swoje ostre kły, reszta chuliganów uciekła szybko z przerażenia przez Venonem. A Oran w tego wszystkie upadł na ziemię opierając się łokciami o glebę i po trochu przesuwał się, a w jego oczach można było zobaczyć przerażenie jak u małego bezbronnego lwiątka. 
Tym czasowy  wygląd Venona częściowo zmienił się, jego grzywa na szyi stała prosto,  oczy były kolory niebieskiego złota , a kły same się wydłużyły, a szyja była napięta, że można było zobaczyć tętnicę, żyły i mięśnie szyjne.  Przyglądał się uważnie Orionowi, nagle podniósł go jedną dłonią i rzekł sykliwie – I co teraz…- uśmiechnął się szydersko jak przystało na wampira. Orion nie mógł z siebie nic wykrztusić, z przerażenia.  Szybkim ruchem Venon obalił i  przygniótł  przeciwnika do ziemi, w trakcie zrobienia tego ruchu złamał Orionowi dwa żebra i tylko było słychać dwa chrupnięcia kości. Orion powstrzymywał się  od wydania z siebie krzyku bólu….
Po tym incydencie młody wampir był zadowolony bo wiedział, że jacyś chuligani nie będą z nim zadzierać.  Ukrył swoją wampirzą twarz w kapturze i odszedł, tak jakby nic się nie stało…

Drugiego dnia poszkodowany lew wszystko opowiedział co się wydarzyło zeszłej nocy. Hakashi słowa Oriona wziął na poważnie i będzie musiał o tym porozmawiać z Venon, którego jeszcze nie było w stadzie. Przywódca był tym wszystkim poważnie zdenerwowany, bo nie powoli sobie, że w jego stadzie będą się działy takie rzeczy, jak na przykład bójki. Minęła już godzina a jeszcze Venona nie było, Hakashi zastanawiał się gdzie on teraz prawdopodobnie jest, ale w blasku słońca w daleka wyłoniła się sylwetka zakapturzonego lwa, więc wódz wiedział, że młody przyszedł z powrotem do stada po  swojej nocnej przechadzki po okolicy. Gdy już Venon podszedł do wodza i poszkodowanego obywatela stada, tylko usłyszał poważne słowa – Venon muszę się z tobą rozmówić. – młody wampir już wiedział, że  Orion o tym wszystkich co się zdarzyło zeszłej nocy, przywódcy musiał co do jednego słowa wypaplać.

Hakashi zaprowadził Venona do swojego lokum a Orion został na zewnątrz uśmiechając się  pod nosem i miał taką nadzieje, ze z tego powodu nie lubiany krwiożerca zostanie wyrzucony z tego stada, bo tutaj nie pasował… - Venon, co ty narobiłeś ! – warknął, zaczynając dyskusję na temat wydarzeń ze zeszłej nocy. – Hakashi ja nic aż takiego złego nie zrobiłem! – odwzajemnił także krzykiem – Ja tylko go postraszyłem, że ze mnie się nie da żartować, wyśmiewać się oraz obrażać wyrazami, które tylko były używane w głupich pogłoskach o tym, kim ja jestem, tak naprawdę. – obserwował poczynania swojego tym czasowego opiekuna. – Dobrze, Venon, ale żeby od razu komuś łamać dwa żebra! – krzyknął – To było nie chcący to Orion mnie sprowokował do tego wszystkiego.- rzekł – To mogłeś się jakoś powstrzymać, a nie o razu kogoś atakować! – zbliżył się do młodego – Ile mam tobie Hakashi powtarzać, że Orion mnie sprowokował swoimi gestami i zachowaniem, które było bezczelne.
- A Orion mi powiedział całkowitą inną sekcję zdarzeń z wczorajszej nocy. – Po tym co usłyszał od Hakashiego , warknął – Czyli wierzysz w słowa temu kłamcy, a nie w moje?! – ogromnie się zdziwił postawą  opiekuna. Szybko wyszedł z jego lokum i poszedł do swojego , żeby spakować swoje rzeczy i wynosić się z tego miejsca jak najprędzej, już nie chce tutaj przebywać z tym miejscu i nie wybaczy Hakashiemu tego co mu powiedział.

- Nie! Venon czekaj!!!...- krzyknął, ale na jakieś kol wiek wyjaśnienia było już za późno. Orion stojący przy wejściu do  siedziby wodza, tylko uśmiechał się pod nosem.  Hakashi szybko to zauważył i ryknął na niego – A ty z czego się uśmiechasz, co?! – Orion przestraszył się reakcji przywódcy i podszedł bliżej ściany , a Hakashi podszedł do niego – Okłamałeś mnie! Jak mogłeś! – ostro warknął na kłamcę. – Zrobiłem to, żebyś wygnał Venona, bo on od samego początku tutaj nie pasował, wyróżniał się! Swoim wyglądem i zachowaniem od nas innych! Bo chciałem się do pozbyć stąd. – pode śmiał się pod nosem. Hakashi dopiero teraz zrozumiał, że popełnił ogromny błąd pod wpływem fałszywych oskarżeń.  Więc przywódca sam skazał kłamcę na śmierć. Przed Orionem szybko zmienił się z Łowcę i zabił go tak jak zabijają wampiry, ale jeszcze zbił w kłamcę sztylet…

Venon, już się szybko spakował swoje cenne rzeczy do dużej torby i wymsknął się przez  dziurę pomiędzy dwoma namiotami i zaczynał uciekać, nie chciał tam już, nigdy wrócić!

Ostatnio edytowany przez Venon (01.01.1970 01:00)


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#25 21.09.2014 20:56

Carissime
Pomocna Dłoń
Data rejestracji: 01.09.2013
Liczba postów: 1,978
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Ocenie ostatnio dodany rozdział/część, bo jestem leniem i nie chce mi się komentować każdego po kolei (lecz czytałam).
Z każdym rozdziałem/każdą częścią idzie Ci coraz lepiej. I zamiast "drużka" powinno być "dróżka", bo droga. Lepiej byłoby użyć "tak miał na imię chuligan" niż "tak nazywa się imię chuligana". A ten chuligan to w końcu ma na imię Oran czy Orion? Bo raz nazywasz go tak a raz tak.  Ponadto niektóre zdania nie są do końca zrozumiałe.
Inaczej: musisz jeszcze duuuuuuużo popracować, jednak widać postęp.


377_by_lereeth-dag7mgi.gif

Offline

#26 30.09.2014 14:54

MrLion
Weteran
Lokalizacja: Krosno/Miejsce Piastowe
Data rejestracji: 21.03.2014
Liczba postów: 1,080
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Zaznaczam, że nie jestem ekspertem, więc mogę się mylić.
Co do fabuły, to stwierdzam, że jest dość ciekawa, przyjemnie się to czyta. (chodzi mi o wszystkie 4 części)
Jednak w kwestii stylistycznej: w pierwszej części jest trochę za dużo powtórzeń, w pewnych miejscach niepotrzebnie są wstawiane przecinki, a nie ma tam, gdzie powinny być. Czasami również styl jest taki... wiesz. W drugiej od razu widać wszelkie poprawki moderatora, więc nie trzeba komentować. W trzeciej części nie dopatrzyłem się błędów. Do czwartej mam kilka zastrzeżeń, przede wszystkim to, czy chuligan nazywa się Oran, czy Orion (bo raz jest napisane tak, a raz tak.) Również w niektórych słowach są "zjedzone" litery. Np. w zdaniu: "bo nie powoli sobie", obstawiam, że miało być "pozwoli" (i było jeszcze kilka takich przypadków). Również wyrażenie: "na jakieś kol wiek" zamieniłbym na "na jakiekolwiek".
Podsumowując, fabuła jest ciekawa, przeczytam piątą część (oczywiście, jeśli będzie), ale musisz stanowczo popracować nad stylem i nad tym, żeby nie było niepotrzebnych błędów.


We Are One!   X       
file.html Nastoletni MrLion w wykonaniu wimpy^^. Dziękuję Ci za to :poklon:

Offline

#27 04.10.2014 19:44

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

" Piąta część ."

// Jakby co, to do postawionych mi uwag, na temat mojego powiadania postanowię się do nich dostosować ale dopiero w kolejnej część o ile czas mi na to pozwoli.//


      ... Po zabiciu kłamcy Hakashi ( El Raylik ) pobiegł do pokoju swoje syna, wziął duży wdech powietrza w którym był zapach Venona…  Nagle zobaczył jak młody szybko pakuje się do odejścia stąd. Także zobaczył jego drogę ucieczki, oraz jego dalszą drogę, przez puszczę, Venon już był prawie w połowie drogi do granicy stada… 
Venon uciekał i uciekał ile miał sił w łapach, cały czas biegł na przód, sam nie wiedząc dokąd zmierza, ale najlepiej najdalej od tego stada.  El Raylik szybko wziął ze sobą , plecak, z prowiantem, wodą, bronią, nożami, oraz mieczami. Nałożył na siebie czarną szatę, założył kaptur na głowę i ruszył za Venonem, żeby mu to wszystko wyjaśnić.
Młody wampir nie mógł do siebie tego dopuścić, że jego opiekun uwierzył jakiemuś chuliganowi a nie swojemu podopiecznemu.
El Raylik zatrzymał się w połowie drogi, dotknął kawałek drzewa, wciągnął  dużej ilości powietrza przez nos i zobaczył, że Venon bieg tą drogą i każde ujrzał go, powoli docierającego do granicy jego terenów i pomyślał – Jak przekroczy granicę to go zgubię….- wtem szybkim ruchem wskoczył na drzewo i postanowił skakać z jednego drzewa na drugie.

    Nie widząc, że to już tutaj, przed dużą polaną jest granica stada znienawidzonego przez Venona, stanął, rozglądną się dokoła, czy ktoś go nie śledzi, później zaczął biec dalej.
Kiedy łowca dotarł na rozlewiska gęstej puszczy z dużą polaną zobaczył, że jego syn ucieka w nieznane przekraczając granicę. Schylił się  ku granicy, dotknął gleby, wziął ten sam wdech powietrza co wcześniej  widział gdzie dalej jego syn biegnie, ale nagle poczuł silny impuls, który wywołał okropny ból głowy, oraz  wszystko urywał…. El Raylik skulił się w kłębek, schylając się do ziemi… Było widać, przez chwilę cierpienie łowcy… Kiedy ból minął, podniósł się, prostując tylko górę swojego ciała  zobaczył , jak już praktycznie traci swojego syna!...

Ostatnio edytowany przez Venon (01.01.1970 01:00)


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#28 20.10.2014 21:11

Furaha
Użytkownik
Lokalizacja: Lubelskie
Data rejestracji: 13.07.2014
Liczba postów: 267
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Piękniście - każda kolejna część coraz lepsza :)


I już się nie martw, aż do końca swych dni, naucz się tych 2, radosnych słów ... Hakuna Matata.

Offline

#29 20.12.2014 20:12

Venon Yakani
[class=r][b]Fiery Heart[/b][/class]
Lokalizacja: włochy
Data rejestracji: 05.05.2013
Liczba postów: 1,706
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

// Wybaczcie, że po takim długim czasie wstawiam tą cześć opowiadanie, ale wcześniej nie miałam czasu. :) 
Życzę miłego czytania .:D //

"Szósta część"

Venon po długiej ucieczce zatrzymał się przy ogromnym głazie, żeby pomyśleć, gdzie by tutaj się dalej udać, żeby stać się niezależnym, samodzielnym, odważnym i pewien siebie. Usiadł pod głazem od strony wschodniej, bo teraz jest południe, wciągną z plecaka  fiolkę z krwią, zastanowił się i po chwili zaczął pić…

W tym samym czasie:

Po minięciu straszliwego bólu El Raylik, szybko pobiegł do domu Emylli, żeby o wszystkim jej opowiedzieć. W jego przypadku to wszystko trwało z piętnaście minut i już był w domu Emylli.
Lwica była zaskoczona nagłym przybyciem El Raylika, nie wiedziała co jego skłoniło, żeby tutaj w ciągu dnia zaglądać, zawsze to robił nocą albo późnym wieczorem. Odłożyła talerze na blat w kuchni i spytała się:
- Co się dzieje Rik? Dlaczego do mnie przyszedłeś w ciągu dnia? To jest do ciebie nie podobne, mój drogi. Mój mi co się stało. – lekko podniosła swój ton, czego jeszcze nie robiła w obecności swojego męża. Przestraszyła się trochę, bo nie wiedziała jak na to zareaguje El Raylik. Ale nie tak w głębi siebie cieszyła się, że teraz do niej przyszedł.   
Łowca podniósł głowę ku twarzy Emylli, widział, że ona cieszy się z jego widoku ale tego nie ukazuje po sobie tego. Był nieco zaskoczony przemianą ukochanej. Lekko uśmiechnął się a później przeszedł do konkretnego słowa – Emylli… Jakby to tobie powiedzieć… Ech… Emylli ,Venon uciekł z mojej osady ku strony granicy puszczy z pustynią, bo nie uwierzyłem w jego słowa...- był przygotowany na wszystko z strony lwicy.

- C-c-c-co…- powiedziała zmieszana -  Jak mogłeś! Do tego dopuścić! On nie przeżyje na pustyni! – wrzasnęła na Rika. Poczuła się cała zdruzgotana tą całą wiadomością. Usiadła na krześle opierając głowę o ręce. Po krótkiej ciszy odezwała się gwałtownie - I co jeszcze tutaj robisz?!  Co tak stoisz! Dlaczego go nie gonisz, nie śledzisz!
El Raylik widział rozpacz w swojej ukochanej. Nie wiedział co teraz odpowiedzieć. Myślał. Wtem szybko poszedł do swojego gabinetu, bez słowa. Emylli podniosła głowę i krzyknęła – Gdzie idziesz?! – wstała i poszła za nim. Stanęła przed wejściem do jego gabinetu – Co robisz… Chyba nie powiesz mi, że będziesz polował na naszego syna! – powiedziała rozpaczliwie.

El Raylik westchnął, trzymając w rękach Miecz Łowców, który otrzymał od swojego nauczyciela, który już nie żyje, zabity przez demona. Ale Łowca również chciał wziąć kusze, sztylety, trzy miecze i łuk. Nic z siebie nie wydusił, żeby zaprzeczyć słowom Emylli. Kiedy już miał wszystko gotowe do poszukiwań ich syna rzekł poważnym głosem – Ja nie chcę naszego syna zabić, tylko go wyśledzić i jeśli to będzie możliwe to sprowadzę go do domu. A jeśli nie to będę jego duchowym towarzyszem.-  spojrzał na lwicę kojącym wzrokiem.

Kiedy.. Zobaczyłam ten kojące spojrzenie Rika poczułam … Jak we  mnie odrodziło się to uczucie zaufania i poczucie bezpieczeństwa oraz bezgranicznego zaufania do niego… Nie wiedziałam, co teraz zrobić… Czy coś powiedzieć, uśmiechnął się, czy podejść do niego i objąć go z słowami –„Wracaj jak najszybciej…” – Nie wiedziałam… Więc spuściłam głowę w dół przy tym uroniłam jedną łez, która spłynęła mi po policzku. Popatrzyłam ku górze ze łzami w oczach… I zobaczyłam, że schylił się do mnie, kładąc swoją dłoń na moim prawym policzku wtedy powiedział – „ Nie martw się moja piękna… Wrócę tu i będziemy razem  ty, jak i nasz syn.” – od razu uśmiechnęłam  się, kiedy mój ukochany wypowiedział ten kojące dla mnie słowa. Moim marzeniem było i nadal jest, żeby , Ja… Rik… i nasz syn Venon… byli tutaj razem. I prawie to marzenie staje się rzeczywistością… Trochę później usłyszałam kolejne słowa –„ Jeśli to będzie trwało bardzo dość długo, to zawsze do Ciebie wrócę.” – wtedy spłynęły kolejne łzy po moich policzkach i tylko na sam koniec powiedziałam cichym głosem – „ Kocham Cię Rik…” – nagle poczułam jak mnie pocałował w czoło i odszedł od de mnie w poszukiwaniu naszego syna Venona…


newtechno-france-hololens.gif
Och, nie doceniasz tego, co masz nie, ani trochę nie doceniasz tego, co masz dopóki tego nie stracisz. - motto Venona.                    klaussmile.gif
Dawniej Eragon905.
Postacie, którymi gram: ( JWS- RP -Drakon) Dziewczyna- Lena, Smok- Furio.)

Offline

#30 22.12.2014 14:40

Furaha
Użytkownik
Lokalizacja: Lubelskie
Data rejestracji: 13.07.2014
Liczba postów: 267
WWW

Odp: Opowiadanie Venona

Wooow jestem zdumiony :D nie ma prawie wcale błędów i powtórzeń. Coraz lepiej :) no i czekam na kolejną część :D


I już się nie martw, aż do końca swych dni, naucz się tych 2, radosnych słów ... Hakuna Matata.

Offline

Zalogowani użytkownicy przeglądający ten wątek: 0, goście: 1
[Bot] CCBot

Stopka

Forum oparte na FluxBB
Modified by Visman