Stado Lwiej Ziemi

Stado Lwiej Ziemi

Nie jesteś zalogowany na forum.

#1 24.11.2013 21:09

Carcano
Użytkownik
Data rejestracji: 01.09.2013
Liczba postów: 484

Drapieżne Kondory.

Cisza i spokój. Tyle można było powiedzieć o tym pięknym miejscu, w którym przyszło mu w tym momencie przebywać. Przyjemny zapach herbaty roznosił się w pomieszczeniu, dodając mu tylko uroku. Pomalowane na żółty kolor ściany, piękny drewniany stół oraz krzesło, na którym siedział on. Był on młodym mężczyzną, który dopiero zaczynał swoją chwalebną karierę. Wstał i przeszedł się po pokoju, spokojnym lecz wyczekującym krokiem.  Zatrzymał się przy oknie. Piękny słoneczny dzień wstawał nad miasteczkiem. Hiszpańska wiosna, jakże ciepła. Mimowolnie uśmiechnął się do swoich myśli. Ponownie, spokojnym krokiem obszedł stół, a jego wzrok zatrzymał się na wiszącym na ścianie kalendarzu.  26 kwiecień, jego urodziny . Jednak, nie myślał teraz o dziecięcych błahostkach, jakimi był prezenty lub inne urodzinowe tradycje. Czekał na coś ważnego. Jednak czy naprawdę? Bił się z własnymi myślami, gdy nagle jego wewnętrzną walkę przerwało pukanie do drzwi.
-Wejść! -odpowiadając na pytanie wykrzyczał w stronę drzwi. Pojawił się w nich, chłopak o jasnych włosach i bystrym spojrzeniu. Nie wyróżniał się niczym, od setek osób w całym gmachu. Jednak budził on mimowolny respekt, chociaż był praktycznie dzieckiem.
-Ah to ty Ernst. Wejdź, wejdź. – dodał, zapraszając gościa do pokoju. –Napijesz się czegoś?
-Nie dziękuję Herr Hauptman , przynoszę dla pana wiadomość z dowództwa.  Zebranie odbędzie się jednak dzisiaj. – wyjaśnił, spokojnym lecz stanowczym dla niego tonem.
Na twarzy oficera pojawił się wyraz zdziwienia. Nie zwracając zbytniej uwagi na Ernsta, obrócił się na pięcie i podszedł do szafy, założyć mundur.
-Tak, nasze dowództwo, jak zwykle znajduje odpowiednią porę na zebrania. – mruknął pod nosem – Ernst, masz tutaj samochód?
-Oczywiście Herr Hauptman.
-Zatem na co czekasz. – powiedział do chłopaka mijając go w drzwiach. –ruszajmy, bo jeszcze przegapię tą piękną naradę.
Zeszli razem po schodach. Na placu, oprócz kilku dżipów, stał piękny, czarny Mercedes. Mimo kurzu, był on ciągle czyszczony przez  kierowcę. Widać młodziak dbał o niego bardziej niż o siebie. Wsiadłszy do samochodu, oficer zdjął czapkę i gdy usiadł już dostatecznie dla siebie wygodnie,  obrócił głowę w stronę szyby.  Poranek był tego dnia, bardzo piękny. Samochód ruszył, pozostawiając za sobą chmurę kurzu.


"Jasność tysiąca słońc, rozbłysłych na niebie, oddaje moc Jego potęgi. Teraz stałem się Śmiercią, niszczycielem światów." Robert Oppenheimer

tOKmh0p.jpg

Offline

#2 24.11.2013 22:20

Source
[center][img]http://img62.imageshack.us/img62/9482
Lokalizacja: Warszawa/Łódź
Data rejestracji: 26.02.2012
Liczba postów: 1,943

Odp: Drapieżne Kondory.

Mmm, nie ma to jak wejść w coś, myląc "r" z "m"...

Przeczytałem i nie jest źle, ale ten pierwszy opis powiewa nudą i nie zachęca do dalszego czytania.


thinbannerrhea.png     tU4DV     NyQD0
thinbannerbuwaro.png     hQrhb     TJYJc
thinbannerkieri.png     c5P7h

Offline

#3 25.11.2013 16:29

Ognik
Fan TLK
Lokalizacja: Stargard/Szczecin
Data rejestracji: 12.03.2013
Liczba postów: 5,544
WWW

Odp: Drapieżne Kondory.

Nie jest źle.


banerit2.png
Gram w FH, IW, DD, LM, IT PL, WS pod nickiem Ognik
Animashe i inne filmy związane z Królem Lwem - http://youtube.pl/user/klfantlk

Offline

#4 26.11.2013 22:07

Carcano
Użytkownik
Data rejestracji: 01.09.2013
Liczba postów: 484

Odp: Drapieżne Kondory.

//Cóż, wypływam zatem na głębokie wody, dodając ten tekst.//

Dotarcie na lotnisko nie zajęło im wiele czasu. Przejazd minął spokojnie, nie było słychać żadnych wystrzałów, co dodawało tylko uroku temu dniu. Już kilka kilometrów od lotniska, było widać płytę, a na niej stojące obok siebie samoloty Legionu.  Samochód przejechał przez punkt kontrolny i zatrzymał się w pobliżu jednego z hangarów. Oficer wysiadł z samochodu, przyglądając się krzesłom ustawionym w rzędzie, przed ogromną tablicą. Standardowa odprawa, nic specjalnego. Wilhelm, bo tak nazywał się ten oficer, spokojnym krokiem podszedł na początek rzędu i usiadł obok innego oficera. Przyjacielsko podali sobie dłonie.
-Witaj szponie.- dodał przyjacielsko oficer, spoglądając na Wilhelma
-Żarty się ciebie trzymają Martin, zresztą jak zwykle. Nie nazywaj mnie tak.- odparł spokojnym, lecz stanowczym tonem.
-Ehh… jak zwykle poważny. Mniejsza z tym. Podobno dzisiaj, odprawę przeprowadzi sam kuzyn mistrza.
-Herr Wolfram? – zapytał z nieukrywanym zdziwieniem.
-Owszem, a poza tym, widziałeś tamtych?- odwrócił głowę i pokazał na wchodzących chłopaków.
Wyróżniały ich inne, mniej oficjalne mundury. Na pewno nie byli z ich dywizjonu.
-To Regia, przylecieli z samej Sycylii, podobno mają lecieć z nami, na ten „cel”- dodał Martin
-Im nas więcej tym lepiej. Sieg heil ! – wstał i  zasalutował do wchodzącego oficera.
Był on dużo wyżej rangą niż ktokolwiek na sali. Bystre i ostre jak żyletka spojrzenie przeszyło obecnych. Właśnie dotarł dowódca, nie kto inny jak sam Wolfram von Richthofen, kuzyn wielkiego asa. Jego imię i skuteczność w całym Luftwaffe budziły szacunek i trwogę. Tylko najlepsi mogli być w jego dywizjonie. Zajmując miejsce przy tablicy, generał zaczął naradę.
-Witajcie panowie. Wezwałem was dzisiaj, ponieważ obrałem wraz z mym przyjacielem nowy cel ataku.  Waszym celem jest zniszczenie mostów i fabryki broni w okolicy miasta Guernica. Cele mają dla nas i dla Generała Franco , poważne znaczenie strategiczne.  W pobliżu znajdują się też, trwające w odwrocie jednostki nieprzyjaciela. Dokonacie ataku bombowcami Heinkel i Dornier. Za eskortę posłużą wam BF. Gdy będziecie się wycofywać, przyślemy inne jednostki, by dokończyły waszą pracę. A, już bym zapomniał. Polecą z wami Włoscy przyjaciele, mają trzy bombowce. Jakieś pytania? Nie, dobrze rozejść się ! Startujecie o 16.
Wilhelm siedział, i nerwowo badał mapę. Nie pasowała mu jedna rzecz.
-Herr General!
-Słucham?
-Nie znajduję się tam żadna bateria obrony przeciwlotniczej? –zapytał
Na twarzy generała pokazał się uśmiech
-Nie herr Hauptman, dlatego to takie proste.
Po czym odwrócił się i wyszedł z hangaru. Proste, zaprawdę proste.


"Jasność tysiąca słońc, rozbłysłych na niebie, oddaje moc Jego potęgi. Teraz stałem się Śmiercią, niszczycielem światów." Robert Oppenheimer

tOKmh0p.jpg

Offline

#5 02.02.2014 12:38

Carcano
Użytkownik
Data rejestracji: 01.09.2013
Liczba postów: 484

Odp: Drapieżne Kondory.

//Wybaczcie za posta pod postem.//

Nie ma dalszego sensu kontynuować opowiadania, zważywszy, że nikogo ono nie interesuje XD. Proszę zatem o zamknięcie tego tematu.


"Jasność tysiąca słońc, rozbłysłych na niebie, oddaje moc Jego potęgi. Teraz stałem się Śmiercią, niszczycielem światów." Robert Oppenheimer

tOKmh0p.jpg

Offline

#6 02.02.2014 13:26

Ognik
Fan TLK
Lokalizacja: Stargard/Szczecin
Data rejestracji: 12.03.2013
Liczba postów: 5,544
WWW

Odp: Drapieżne Kondory.

Na prośbę Warmika zamykam temat.


banerit2.png
Gram w FH, IW, DD, LM, IT PL, WS pod nickiem Ognik
Animashe i inne filmy związane z Królem Lwem - http://youtube.pl/user/klfantlk

Offline

Zalogowani użytkownicy przeglądający ten wątek: 0, goście: 1
[Bot] CCBot

Stopka

Forum oparte na FluxBB
Modified by Visman