Stado Lwiej Ziemi

Stado Lwiej Ziemi

Nie jesteś zalogowany na forum.

Ogłoszenie


Zapraszamy do dyskusji o nowej wersji w temacie KRÓL LEW 2019.
Mamy także cały dział poświęcony temu wydaniu. :)

#91 06.03.2016 15:57

Ognik
Fan TLK
Lokalizacja: Stargard/Poznań
Data rejestracji: 12.03.2013
Liczba postów: 5,546
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się...


baner.png
Animashe i inne filmy związane z Królem Lwem - http://youtube.pl/user/klfantlk

Offline

#92 08.03.2016 19:48

Kiara 0
Administrator
Lokalizacja: Stado L.Z. v. 3.0
Data rejestracji: 04.02.2007
Liczba postów: 6,815
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego...


793wMmt.gif R11oDMXt.jpg
Refreshed Queen has returned!

Offline

#93 08.03.2016 21:35

Ognik
Fan TLK
Lokalizacja: Stargard/Poznań
Data rejestracji: 12.03.2013
Liczba postów: 5,546
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin...


baner.png
Animashe i inne filmy związane z Królem Lwem - http://youtube.pl/user/klfantlk

Offline

#94 08.03.2016 21:58

Athastan
Użytkownik
Data rejestracji: 18.03.2015
Liczba postów: 271

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babuni. Potem włożył w gwint szmatę...


,,Za odwagę trzeba płacić, strach jest za darmo"
,,Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko w tedy uda nam się pojąć jak wielkim cudem jest życie"
,,Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego"-
-gen.Robert Baden-Powell

Offline

#95 08.03.2016 22:00

Ognik
Fan TLK
Lokalizacja: Stargard/Poznań
Data rejestracji: 12.03.2013
Liczba postów: 5,546
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który...

Ostatnio edytowany przez Ognik (08.03.2016 22:01)


baner.png
Animashe i inne filmy związane z Królem Lwem - http://youtube.pl/user/klfantlk

Offline

#96 08.03.2016 22:07

Athastan
Użytkownik
Data rejestracji: 18.03.2015
Liczba postów: 271

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego...


,,Za odwagę trzeba płacić, strach jest za darmo"
,,Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko w tedy uda nam się pojąć jak wielkim cudem jest życie"
,,Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego"-
-gen.Robert Baden-Powell

Offline

#97 09.03.2016 18:18

Ognik
Fan TLK
Lokalizacja: Stargard/Poznań
Data rejestracji: 12.03.2013
Liczba postów: 5,546
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był...


baner.png
Animashe i inne filmy związane z Królem Lwem - http://youtube.pl/user/klfantlk

Offline

#98 09.03.2016 20:33

Athastan
Użytkownik
Data rejestracji: 18.03.2015
Liczba postów: 271

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ogniodporny i nie do zdarcia. Więc...


,,Za odwagę trzeba płacić, strach jest za darmo"
,,Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko w tedy uda nam się pojąć jak wielkim cudem jest życie"
,,Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego"-
-gen.Robert Baden-Powell

Offline

#99 11.03.2016 16:36

Ognik
Fan TLK
Lokalizacja: Stargard/Poznań
Data rejestracji: 12.03.2013
Liczba postów: 5,546
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ogniodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które...


baner.png
Animashe i inne filmy związane z Królem Lwem - http://youtube.pl/user/klfantlk

Offline

#100 11.03.2016 22:57

Athastan
Użytkownik
Data rejestracji: 18.03.2015
Liczba postów: 271

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ogniodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które w nim były. Trzema osobami , bo jak się okazało w...


,,Za odwagę trzeba płacić, strach jest za darmo"
,,Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko w tedy uda nam się pojąć jak wielkim cudem jest życie"
,,Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego"-
-gen.Robert Baden-Powell

Offline

#101 12.03.2016 12:38

Ognik
Fan TLK
Lokalizacja: Stargard/Poznań
Data rejestracji: 12.03.2013
Liczba postów: 5,546
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ogniodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które w nim były. Trzema osobami , bo jak się okazało w środku czołgu znajdował się też Niemiec, który myślał, że jest...


baner.png
Animashe i inne filmy związane z Królem Lwem - http://youtube.pl/user/klfantlk

Offline

#102 12.03.2016 22:54

Athastan
Użytkownik
Data rejestracji: 18.03.2015
Liczba postów: 271

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ogniodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które w nim były. Trzema osobami , bo jak się okazało w środku czołgu znajdował się też Niemiec, który myślał, że jest rosyjskim mechanikiem, więc ciągle grzebał w silnku. Przez co był ...


,,Za odwagę trzeba płacić, strach jest za darmo"
,,Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko w tedy uda nam się pojąć jak wielkim cudem jest życie"
,,Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego"-
-gen.Robert Baden-Powell

Offline

#103 19.05.2016 18:54

Cynka
Użytkownik
Data rejestracji: 07.08.2010
Liczba postów: 195
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ogniodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które w nim były. Trzema osobami , bo jak się okazało w środku czołgu znajdował się też Niemiec, który myślał, że jest rosyjskim mechanikiem, więc ciągle grzebał w silnku. Przez co był cały umazany w zielonobrunatnym smarze o nietypowych właściwościach, który to...


sarryxscar_zpsaugz3wbi.png tamaxmalka_zpsjfa5i7yl.png

Offline

#104 20.05.2016 06:49

Kiara 0
Administrator
Lokalizacja: Stado L.Z. v. 3.0
Data rejestracji: 04.02.2007
Liczba postów: 6,815
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ognioodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które w nim były. Trzema osobami, bo jak się okazało w środku czołgu znajdował się też Niemiec, który myślał, że jest rosyjskim mechanikiem, więc ciągle grzebał w silniku. Przez co był cały umazany w zielonobrunatnym smarze o nietypowych właściwościach, który to sprawiał, że w chwili nabierania oddechu, człowiek świecił się jak...


793wMmt.gif R11oDMXt.jpg
Refreshed Queen has returned!

Offline

#105 20.05.2016 21:29

Athastan
Użytkownik
Data rejestracji: 18.03.2015
Liczba postów: 271

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ognioodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które w nim były. Trzema osobami, bo jak się okazało w środku czołgu znajdował się też Niemiec, który myślał, że jest rosyjskim mechanikiem, więc ciągle grzebał w silniku. Przez co był cały umazany w zielonobrunatnym smarze o nietypowych właściwościach, który to sprawiał, że w chwili nabierania oddechu, człowiek świecił się jak jakieś rozgrzane żelastwo. Z tego powodu Niemiec siedział cały czas ...


,,Za odwagę trzeba płacić, strach jest za darmo"
,,Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko w tedy uda nam się pojąć jak wielkim cudem jest życie"
,,Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego"-
-gen.Robert Baden-Powell

Offline

#106 06.09.2016 22:17

Ognik
Fan TLK
Lokalizacja: Stargard/Poznań
Data rejestracji: 12.03.2013
Liczba postów: 5,546
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ognioodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które w nim były. Trzema osobami, bo jak się okazało w środku czołgu znajdował się też Niemiec, który myślał, że jest rosyjskim mechanikiem, więc ciągle grzebał w silniku. Przez co był cały umazany w zielonobrunatnym smarze o nietypowych właściwościach, który to sprawiał, że w chwili nabierania oddechu, człowiek świecił się jak jakieś rozgrzane żelastwo. Z tego powodu Niemiec siedział cały czas w środku tego czołgu, który tak naprawdę nie był czołgiem...


baner.png
Animashe i inne filmy związane z Królem Lwem - http://youtube.pl/user/klfantlk

Offline

#107 29.11.2016 21:51

Athastan
Użytkownik
Data rejestracji: 18.03.2015
Liczba postów: 271

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ognioodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które w nim były. Trzema osobami, bo jak się okazało w środku czołgu znajdował się też Niemiec, który myślał, że jest rosyjskim mechanikiem, więc ciągle grzebał w silniku. Przez co był cały umazany w zielonobrunatnym smarze o nietypowych właściwościach, który to sprawiał, że w chwili nabierania oddechu, człowiek świecił się jak jakieś rozgrzane żelastwo. Z tego powodu Niemiec siedział cały czas w środku tego czołgu, który tak naprawdę nie był czołgiem , ale sztucznie wyhodowaną konstrukcją organiczną. Odkrywszy to, Ibilis, zwrócił się...


,,Za odwagę trzeba płacić, strach jest za darmo"
,,Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko w tedy uda nam się pojąć jak wielkim cudem jest życie"
,,Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego"-
-gen.Robert Baden-Powell

Offline

#108 01.03.2018 21:55

Kiara 0
Administrator
Lokalizacja: Stado L.Z. v. 3.0
Data rejestracji: 04.02.2007
Liczba postów: 6,815
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ognioodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które w nim były. Trzema osobami, bo jak się okazało w środku czołgu znajdował się też Niemiec, który myślał, że jest rosyjskim mechanikiem, więc ciągle grzebał w silniku. Przez co był cały umazany w zielonobrunatnym smarze o nietypowych właściwościach, który to sprawiał, że w chwili nabierania oddechu, człowiek świecił się jak jakieś rozgrzane żelastwo. Z tego powodu Niemiec siedział cały czas w środku tego czołgu, który tak naprawdę nie był czołgiem , ale sztucznie wyhodowaną konstrukcją organiczną. Odkrywszy to, Ibilis, zwrócił się płynną nienaganną ruszczyzną do załogi pojazdu. Zapytał czy mają gdzieś...


793wMmt.gif R11oDMXt.jpg
Refreshed Queen has returned!

Offline

#109 01.03.2018 22:02

Kravariss
Użytkownik
Lokalizacja: Królestwo Siedmiu Władców
Data rejestracji: 27.09.2016
Liczba postów: 257
WWW

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ognioodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które w nim były. Trzema osobami, bo jak się okazało w środku czołgu znajdował się też Niemiec, który myślał, że jest rosyjskim mechanikiem, więc ciągle grzebał w silniku. Przez co był cały umazany w zielonobrunatnym smarze o nietypowych właściwościach, który to sprawiał, że w chwili nabierania oddechu, człowiek świecił się jak jakieś rozgrzane żelastwo. Z tego powodu Niemiec siedział cały czas w środku tego czołgu, który tak naprawdę nie był czołgiem , ale sztucznie wyhodowaną konstrukcją organiczną. Odkrywszy to, Ibilis, zwrócił się płynną nienaganną ruszczyzną do załogi pojazdu. Zapytał czy mają gdzieś na podorędziu naładowany karabin maszynowy, ponieważ niezwykle chciał zastrzelić pewnego...

Ostatnio edytowany przez Kravariss (01.03.2018 22:03)


Hey, is it hot in here or is that just me?

Offline

#110 01.03.2018 22:59

Ibilis
Administrator
Lokalizacja: Za grupą lwic ;P
Data rejestracji: 16.10.2010
Liczba postów: 6,501

Odp: Lwia historyjka z 10 słów.XD

Nastawał zmierzch. Zmęczony upałem i suszą Ibilis cieszył się, że znalazł wodę, którą wypił i całe stado było dla niego jakieś inne. Lew wstał i zaczął iść w stronę wielkiej skały, która znajdowała się na terenie stada. W czasie drogi starał się w ogóle nie zwracać uwagi na sępy, które skacząc wkoło niego dyskutowały o wyższości dwudniowej padliny gazeli nad padliną zebry.
Ibilis spojrzał na nie i bardzo zniesmaczony rozmową ruszył dalej, docierając do celu swej podróży. Gdy nagle zauważył wielkiego fioletowego grzyba wielkości dorodnego słonia. Zbliżył się. Już chciał ugryźć olbrzyma, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie jadł fioletowych grzybów, więc bał się, że może dostać biegunki, niestrawności, kolki, uschnięcia ogona lub wypalenia mózgu. To ostatnie przerażało go najbardziej. Nie życzył nikomu tak okrutnego końca żywota, jak śmierć poprzez wydalenie wszystkich swoich wnętrzności. Na szczęście jednak nikt go do jedzenia nie zmuszał. Odwrócił się i powoli obmiótł wzrokiem całą okolicę, spokojnie wdychając.
Wtem, nieznanego pochodzenia panda wielka o pomarańczowym i zielonym kolorze futra zjadła go. Zapomniała jednak pogryźć go i połknęła w całości, przez co wylądował na dnie jej żołądka, którego soki były tęczowe. Pomyślał "To chyba sen. Muszę się koniecznie obudzić! Tylko jak?"
Zaczął szybko liczyć od 1000 w dół co 3. Wtem panda wybuchła jak bomba atomowa, przez co nie zdążył doliczyć. Stał z przypalonym futrem na resztkach pandy rozmyślając nad swoim wielkim szczęściem, bo przecież przeżył ten wybuch. Zaczął się rozglądać za innymi dziwnymi obiektami. Bo przecież wielki grzyb i panda nie są czymś normalnym. Wtem ujrzał właz do przedwiecznego schronu z czasów Trzeciej Wojny Światowej. Niestety schron był zamknięty, więc zaczął grzebać pazurem w czymś co wyglądało jak zamek. Nagle za nim pojawił się czołg pancerny i strzałem otworzył drzwi. Pomieszczenie okazało się być puste. Czołgista wychylił się spod włazu i zaczął śpiewać "Katiuszę", gdyż był Rosjaninem. Ibilis przyłączył się i nucąc po swojemu wszedł do czołgu. Zastanawiało go tylko, dlaczego w środku nie ma wódki. Po krótkiej chwili jednak Rosjanin wyciągnął flaszkę domowego koktajlu babci. Potem włożył w gwint szmatę i zaczął pić przez nią, a następnie poczęstował Ibilisa, który ją podpalił a następnie wyrzucił ją z czołgu. Skutkiem czego był ogromny i przerażający wybuch. Na szczęście ten czołg był , jak każda rosyjska konstrukcja , ognioodporny i nie do zdarcia. Więc nic się nie stało z czołgiem i z osobami, które w nim były. Trzema osobami, bo jak się okazało w środku czołgu znajdował się też Niemiec, który myślał, że jest rosyjskim mechanikiem, więc ciągle grzebał w silniku. Przez co był cały umazany w zielonobrunatnym smarze o nietypowych właściwościach, który to sprawiał, że w chwili nabierania oddechu, człowiek świecił się jak jakieś rozgrzane żelastwo. Z tego powodu Niemiec siedział cały czas w środku tego czołgu, który tak naprawdę nie był czołgiem , ale sztucznie wyhodowaną konstrukcją organiczną. Odkrywszy to, Ibilis, zwrócił się płynną nienaganną ruszczyzną do załogi pojazdu. Zapytał czy mają gdzieś na podorędziu naładowany karabin maszynowy, ponieważ niezwykle chciał zastrzelić pewnego jegomościa. Ów człek ukradł salceson by go niecnie wykorzystać.

//Rany ile walczyłem aby zmieścić to zdanie xD//

EDIT: //Ciachnąłem jedno nadmiarowe słowo... którego miało nie być, ale się z nim wysłało... pozbawiając zdanie gramatycznego sensu.//


Grywałem w FH pod nickiem Ibilis używając presetu.
Avatar by  KujonekZombiVitri madkakerlaken.png

Offline

Zalogowani użytkownicy przeglądający ten wątek: 0, goście: 1
[Bot] CCBot

Stopka

Forum oparte na FluxBB
Modified by Visman