Stado Lwiej Ziemi

Stado Lwiej Ziemi

Nie jesteś zalogowany na forum.

Ogłoszenie


Król Lew znowu w kinach!

Zapraszamy do dyskusji o nowej wersji w temacie KRÓL LEW 2019.
Mamy także cały dział poświęcony temu wydaniu. :)

#1 12.08.2018 21:33

Ibilis
Administrator
Lokalizacja: Za grupą lwic ;P
Data rejestracji: 16.10.2010
Liczba postów: 6,463

Fatalizm Kovu

Tak mniej więcej tydzień temu przeglądałem stronę tvtropes (polecam ludziom z nadmiarem czasu... potrafi zapewnić zajęcie na wiele godzin) i trafiłem na różne przemyślenia dotyczące Króla Lwa i jego kontynuacji. Jedna z nich wydała mi się naprawdę zastanawiająca.

Pamiętacie jak w drugiej części Króla Lwa Simba wspomniał o tym, że Wiem, że (Kovu) idzie w ślady swojego ojca, zaś ja muszę iść w ślady mojego. Pomijając przeoczenie scenarzystów usuwających pokrewieństwo Kovu i Kiary (a wystarczyłoby słowo "ojca" zastąpić słowem "ojczyma" ;P), zwróćmy uwagę jak trafne jest to spostrzeżenie. Kovu całe życie był szkolony by stać się Skazą. W momencie gdy zorientował się, że wcale nie chce być jak Skaza, to jest dla niego droga bez odwrotu:

  • Na początku chciał (nieskutecznie, Kiara mu przeszkodziła lekcją polowania) zabić Simbę.

  • Zdradził swoje Stado (Wyrzutkowie) na rzecz wroga - Lwioziemców (w przypadku Skazy były to hieny).

  • Zamordował własnego, starszego brata działającego na rzecz własnej rodziny (Mufasa ratujący Simbę/Nuka chcący uszczęśliwić Zirę). My - widzowie - wiemy, że Kovu nie był mordercą. W całym panującym zamieszaniu nie było to jednak dla niego w pełni pewne, zauważcie jak zareagował na słowa Ziry - jego "NIE!" na oskarżenie o śmierć Nuki. Przyjrzyjmy się uważniej temu dialogowi:
    Kovu: Ja nic nie zrobiłem!
    Zira: Otóż to. Zdradziłeś swoje Stado, zdradziłeś SKAZĘ!
    Kovu: Nie chcę mieć z tym (ze Skazą) nic wspólnego.
    Zira: Nie wykręcisz się od tego. (to twoje przeznaczenie)
    Kovu: Nie... (nie jestem bratobójcą jak Skaza)
    Zira: Zabiłeś własnego brata!
    Kovu: NIE!!

  • Wspierani przez niego wrogowie odrzucili go gdy palił mu się grunt pod nogami (jak hieny odrzuciły pokonanego Skazę) w scenie Jeden z nas.

  • W tejże scenie zobaczył również podobieństwo fizyczne (dopełnione przez bliznę).

Nic dziwnego, że po zsumowaniu tych wszystkich elementów widział w odbiciu Skazę.
Można powiedzieć, że "przecież wiedział, że nie zabił Nuki, że nie jest jak Skaza", ale też zwróćmy uwagę na to że:

  • Całe jego dzieciństwo to jedno wielkie pranie mózgu.

  • W kilka dni cały jego światopogląd został wywrócony "do góry nogami".

  • Dopiero co był świadkiem śmierci własnego brata (o którą go zresztą oskarżono, gdyż "zaniechał" podjęcia działań).

  • Jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa króla (i potencjalnego teścia).

Kto nie byłby wrakiem emocjonalnym?

Żeby było jeszcze śmieszniej, ostatecznie Kovu najprawdopodobniej (choć nie jest to wprost pokazane, to przecież Kiara była córką Simby... a raczej nie pokazano innych samców w KL2) przejął władzę nad Lwią Skałą (jak Skaza). Co prawda pokojowo, ale czy nie zrealizował aby (w dość pokręcony sposób) zamiarów Ziry - by przejął władzę?

Co Wy o tym sądzicie? Ma to sens, czy też właśnie spędziłem kilka dni układając idiotyczną fan-teorię w której brakuje jedynie wklejenia swojego OC?


Grywałem w FH pod nickiem Ibilis używając presetu.
Avatar by  KujonekZombiVitri madkakerlaken.png

Offline

#2 20.08.2018 20:53

Feothar
Użytkownik
Data rejestracji: 22.04.2011
Liczba postów: 570

Odp: Fatalizm Kovu

Ibilis napisał/a:

Wiem, że (Kovu) idzie w ślady swojego ojca, zaś ja muszę iść w ślady mojego. Pomijając przeoczenie scenarzystów usuwających pokrewieństwo Kovu i Kiary (a wystarczyłoby słowo "ojca" zastąpić słowem "ojczyma" ;P)

Może to ja żyje w jakimś innym świecie (no w końcu to Pyrlandia), ale częściej przy adopcji spotykam się z "twój ojciec + twój biologiczny ojciec" niż "twój ojczym".

Ibilis napisał/a:

Żeby było jeszcze śmieszniej, ostatecznie Kovu najprawdopodobniej (choć nie jest to wprost pokazane, to przecież Kiara była córką Simby... a raczej nie pokazano innych samców w KL2) przejął władzę nad Lwią Skałą (jak Skaza). Co prawda pokojowo, ale czy nie zrealizował aby (w dość pokręcony sposób) zamiarów Ziry - by przejął władzę?

Trochę to odwrócę :P
Skoro Zira wiedziała, że Kiara+Kovu=Upendi i ostatecznie przejmie władzę to po co się rzucała na Simbe? Jej planem było przejęcie władzy przez Kovu czy pozbawienie jej Simby i postawienie w jego miejsce Skazy v2.0?

Ukryta treść

Skaza v2.0
- zwiększona siła
- zwiększona zwinność
- zmniejszony wiek


"Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel.
Za kilka lat mieć u stóp cały świat..." :buahaha:

Offline

#3 28.08.2018 11:00

Kamui
Użytkownik
Data rejestracji: 26.07.2018
Liczba postów: 83

Odp: Fatalizm Kovu

Pewnie będzie to strasznie chaotyczne i pełne banałów, ale ja widzę to tak:

W pierwszym cytacie muszę się zgodzić z Feotharem. Wydaje mi się, że w bajkach nie chodzi o dosłowne znaczenie słów i kwestię pokrewieństwa, a bardziej o samą rolę, jaką Skaza pełnił w życiu Kovu. Wychowany w pełnym przeświadczeniu, że jest właściwie raczej "żywą kopią" niż faktycznym potomkiem, nie ważne, ile w ojcostwie Skazy było prawdy (a chyba nadal jest to kwestia sporna, choć mogę się mylić O.o). Więc, w tym "ojcu" więcej jest znaczenia duchowego niż pokrewieństwa. 

Idąc dalej w rozmkiny: Wydaje się, jakby Zira próbowała rozpaczliwie odtworzyć Skazę, tym razem Skazę Zwycięzcę. Jakby nie patrzyła na tę sytuację, jak na popychanie własnego syna ku zemście i władzy. Ona dosłownie kreowała Nowego Skazę. Było to o tyle fanatyczne, że faktycznie uznawała brata Mufasy za bohatera.
Nie trudno wyobrazić sobie człowieka, który wyrasta w kokonie z nałożonych siłą cech osobowości i celów. W ten sposób nasz Nowy, Lepszy, Wyidealizowany Skaza, pozbawiony wad tamtego miał idealnie odegrać swoją rolę. I, rzeczywiście, widzimy go, w pierwszej dorosłej scenie, zimnego i nieczułego jak skała, z umysłem totalnie owiniętym przeświadczeniem, że jego jedynym celem jest pomszczenie Skazy (jak siebie samego). Z drugiej jednak strony zachowuje się bardziej jak ślepe, częściowo nieświadome narzędzie. I chyba już tutaj można powiedzieć, że cała ta "istota" stworzona przez Zirę jest raczej nietrwała i gliniana. Kovu nie jest fanatykiem. Po prostu nie zna innej rzeczywistości.

No właśnie, jakimś cudem przetrwały w nim indywidualne cechy osobowości, taka szczelina w tym kokonie, która pozwoliła mu zakochać się w Kiarze i poczuć dobrze w stadzie Simby - cechy, które tak naprawdę były jego słabościami, a przez które wydarzył się taki, a nie inny scenariusz. I, rzeczywiście, dopiero tutaj dopatrywałabym się podobieństwa do naszego ulubionego, złodupnego Skazy.
Skaza, jaki był, wiemy wszyscy.

Także w pełni zgadzam się ze wszystkimi argumentami, bo rzeczywiście, podobieństwo jest ogromne i wydaje się, jakby nad Kovu wisiało jakieś fatum, które kierowało jego losami.

Myślę jednak, że ostatecznie rola tego lwa była nieco odwrotna. Cały czas chodzi mi po głowie tekst Simby, podczas rozmowy o Skazie, tuż przed atakiem stada Ziry na pogorzelisku:
Kovu: "Nikt nigdy nie mówił mi o nim tak, jak ty... A więc był zabójcą."
Simba: "Ogień jest zabójcą. A czasem to, co przetrwa, jest lepsze i silniejsze niż to, co było... Jak dostanie szansę."
I zaraz mamy to niesamowite porównanie - Stado Ziry i sam Kovu, i moment, w którym dociera do niego w pełni, że nie chce być, jak oni. I jest "tym, co przetrwało".

Także, już tak serio, reasumując... :D uważam, że to nie tak, że plan Ziry się powiódł, bo nie chodziło wcale o to, by Kovu, jako Kovu zasiadł na tronie. Zira chorobliwie pragnęła kontynuacji rządów Skazy, jej Skazy, Bohatera, którego udało jej się "odtworzyć". Kovu, przedstawiciel zupełnie nowego pokolenia okazał się, jak ta gałązka pod popiołem, lepszy niż Skaza, choć wszystko na niebie i ziemi wskazywało na to, że jest jego żywą kopią.
Może i jest kopią, tylko z zewnątrz. Bo wewnątrz reprezentuje zupełnie nowe, świeże podejście, niezwiązane uprzedzeniami ani dawnymi zatargami.

No, to takie jest moje zdanie :D Trochę po macoszemu może wyraziłam się o samym przejściu Kovu na jasną stronę mocy, ale Ibilis chyba ujął to dostatecznie dobrze...

Ostatnio edytowany przez Kamui (28.08.2018 11:06)

Offline

#4 30.07.2019 17:41

Bloodspill
Użytkownik
Data rejestracji: 26.06.2013
Liczba postów: 19

Odp: Fatalizm Kovu

Rzeczywiście jest w tym sens, losy Kovu (przynajmniej do pewnego momentu) w jakiś pokrętny sposób są podobne do losów Skazy. Ibilis wspomniał o tym, że - o ironio - spełniło się przynajmniej jedno życzenie Ziry, czyli Kovu prawdopodobnie miał objąć tron (po Simbie), tyle że stało się to w całkowicie inny sposób, niż Zira planowała. Właściwie dwa życzenia - Złoziemcy zamieszkali na Lwiej Ziemi. Tyle, że kosztowało to ich wiele ofiar i wyrzeczeń - śmierć właściwie całej rodziny Kovu (poza Vitani), odrzucenie dawnych poglądów, dzielenie ziemi z dawnymi wrogami, no i świadomość tego, że dawni wrogowie nadal mają nad nimi władzę. Zawsze dziwiło mnie to, że wszyscy tak chętnie przystali na propozycję Kiary - wystarczyło parę słów i tak po prostu zmienili zdanie, bo "wojna jest zła, peace and love"? Kovu oczywiście poznał punkt widzenia Simby, ale Złoziemcy przecież prawdopodobnie nie wiedzieli tego, co Kovu, znali tylko punkt widzenia Ziry (no i prawdopodobnie mieli własne, podobne opinie, jeśli kiedyś żyli na Lwiej Ziemi za czasów Skazy). Wyglądało to tak, jakby po prostu ulegli, bo mieli ofertę nie do odrzucenia - wygodny dom, tak po prostu, bez żadnej walki. W takim razie, jeśli chodziło im tylko o ziemię, to czemu wcześniej nie przyszli do Simby i nie zaoferowali mu swojego poparcia za kawałek ziemi? Ale dobra, to rozważania nie na ten temat.

Wróćmy do tego, że Kovu w końcu w pewien sposób osiągnął zamierzony cel, tyle że bez ofiar ze strony Lwioziemców. Jest w tym sporo ironii, chociaż myślę, że twórcy filmu widzieli to inaczej - jako moment, w którym Kovu pokonał wszystkie przeszkody, wyzwolił się od przeszłości i tak dalej. Dostał drugie życie, nową osobowość, jego własną, nie kształtowaną przez Zirę. To teraz moja niepopularna opinia: było wręcz przeciwnie, Kovu w pewien sposób stał się teraz marionetką Simby i reszty. Nie chodzi mi o to, że Simba nim sterował, tylko Kovu do tej pory zachowywał się, jak się zachowywał dlatego, że znał historię Skazy jedynie w wersji Ziry. Oczywiście to Kiara sprawiła, że zaczął się wahać i nie chciał już wprowadzić swojego planu w życie, ale przestał chcieć mieć cokolwiek wspólnego z planami Złoziemców od czasu, gdy usłyszał wersję Simby i teraz wierzył tylko w tę wersję. Przeszedł na stronę Simby i wierzył, że racja jest po jego stronie. Może mówię bez sensu, ale wydaje mi się, że nikt nie przedstawił mu żadnej obiektywnej wersji, o ile taka mogłaby istnieć. I Zira, i Simba zostali skrzywdzeni i być może przedstawiali wszystko tak, by przedstawić swoich wrogów jako tych "okrutnych", no wiecie, "Simba jest potworem, my jesteśmy ofiarami"; "Skaza był potworem, a my jesteśmy aniołami" . Problem w tym, że mimo wszystko, Złoziemcy mogli się czuć pokrzywdzeni. Zostali wygnani ze swojego dawnego domu i zostali zmuszeni do życia na pustyni, gdzie wody i jedzenia jest jak na lekarstwo, no i jeszcze wychowywać małe lwiątka w takich warunkach - tylko z powodu przekonań. Nieważne, czy Skaza w końcu był z Zirą, czy nie, najwyraźniej w jakiś sposób byli ze sobą powiązani i trudno oczekiwać, że Zira miałaby z radością powitać nowego króla i zapomnieć o Skazie. W efekcie Kovu miał beznadziejne dzieciństwo, nie tylko dlatego, że Zira robiła mu pranie mózgu, ale też dlatego, że żył w niebezpiecznych warunkach. Choćby dlatego miał powód do nienawidzenia Simby, nawet jeśli Skaza w ogóle go nie obchodził. Poza tym, ktoś im złożył obietnicę (Skaza), że Kovu będzie następcą tronu - a tu zmiana planów, macie się wynosić, bo przychodzi Simba, które (najprawdopodobniej) Zira i jej stado nigdy wcześniej nie widzieli na oczy, zabija Skazę (myślę, że Zira święcie w to wierzyła) i wyrzuca ich na zbity pysk. To nie jest tak, że Kovu nie miał wystarczająco dużo powodów, żeby nienawidzić Simby i nie chcieć zemsty. Jeśli odrzucimy całe to dziedzictwo Skazy itp., nadal pozostaje dużo powodów. Ale gdy Simba zabiera Kovu na przechadzkę i pouczającą pogadankę, Kovu nagle otwiera oczy, bo Skaza jest mordercą, Skaza jest zły! Zaraz, zaraz. A co z tym, co Kovu zawsze słyszał? Przecież to Simba zawsze był zabójcą. Teraz dowiedział się, że to hieny zabiły Skazę, ale z drugiej strony, dlaczego tak szybko uwierzył Simbie? Czyżby całkiem zapomniał, jak Simba zachowywał się wobec niego, gdy jako dziecko po raz pierwszy spotkał Kiarę? Że przez niego całe stado przymierało głodem na Złej Ziemi? Czy to wszystko nie ma znaczenia w obliczu tego, że - rewelacja! - Skaza zabił Mufasę? Pragnę zauważyć, że jest też pewna analogia między Skazą a samym Simbą. Skaza po objęciu tronu nie wygnał Lwioziemców, a do swojego królestwa zaprosił dawnych wyrzutków - hieny. Na końcu KL2 Simba też zaprasza wyrzutki na swoją ziemię. Ale jest też druga strona - Skaza nie pozwalał lwicom odejść z Lwiej Ziemi, czym skazywał je na pewną śmierć z głodu. Simba też potencjalnie skazał Złoziemców na śmierć z głodu. Może i do śmierci nie doszło, ale przecież widać, jacy Złoziemcy byli chudzi. Dla Nuki wielkim osiągnięciem jest to, że złapał dla matki kilka polnych myszy - rzeczywiście, wielka uczta.

Fani Simby może zaraz skrytykują mnie, że próbuję odwracać kota (albo lwa :P) ogonem, ale jak dla mnie to trochę dziwne, że Kovu tak łatwo puścił wszystko w niepamięć. Od tej pory żył wspomnieniami Simby, poglądami Simby, jego wspomnieniami o tym, jak to Skaza bestialsko zabił Mufasę i jak poprzez swoje złe uczynki magicznym sposobem sprowadził na Lwią Ziemię suszę. Po prostu pod wpływem tego, co usłyszał, zmienił strony.  Moim zdaniem, wcale nie zyskał takiej wielkiej autonomii i wolności, po prostu dokonał wyboru na podstawie tego, co usłyszał od Simby (no i oczywiście nie zaszkodzi fakt, że to świetnie współgra z faktem, że zakochał się w Kiarze - jeszcze jeden powód, by przejść na stronę Simby). Oczywiście, nikt takiego rozkładania na czynniki pierwsze nie będzie robił w bajce dla dzieci, w której dobro zwycięża zło. Te moje rozważania i tak nie mają żadnego sensu, bo uwzględnienie tych wszystkich problemów całkowicie pogmatwałoby fabułę.

Moim zdaniem, Kovu absolutnie nie wyplątał się z tego "fatum Skazy". Na koniec zdradził swoją rodzinę. Skaza też przecież zdradził swoją rodzinę.
Czasami myślę, że Kovu postąpiłby o wiele lepiej (chociaż oczywiście wtedy nie byłoby o czym robić filmu), gdyby, tak jak planował, odciął się całkowicie od jednej i drugiej strony, uciekł razem z Kiarą i założył własne stado.

Ostatnio edytowany przez Bloodspill (30.07.2019 17:42)


Life's not fair, is it?

Offline

#5 30.07.2019 18:20

Ignis123
Użytkownik
Lokalizacja: Lwia Skała, Afryka
Data rejestracji: 14.10.2017
Liczba postów: 71
WWW

Odp: Fatalizm Kovu

Bloodspill, masz rację. Czasami, oglądając TLK2, miałam wrażenie, że Kovu nie ma własnego mózgu. Dosłownie. Wierzy we wszystko, co mu mówią. I, zważając na nędzę, w jakiej się wychowywał, miał powody, żeby zabić Simbę. Aż tak zapatrzył się na Kiarę, czy nagle został duchownym przebaczającym wszystkie winy? Nareszcie ktoś odpowiednio ujął to, że Skaza nie był taki zły :smile:

//Kiedy wspominam mojej rodzinie o tych wszystkich teoriach spiskowych i przemyśleniach, słyszę: ,,To tylko bajka. Co tu analizować? Jest, jak jest. Nie mogłoby być inaczej''. Ale dlaczego nie mogłoby?//

Ostatnio edytowany przez Ignis123 (30.07.2019 18:23)


,,Hakuna Matata!'' :D ,,Patrz poza tym, co widać'' :D

❤ Wiem, że nie jesteśmy nieśmiertelni, ale kiedyś powiedziałeś:
Kiedy nie pozostanie już nic, stanę się aniołem - tylko dla Ciebie.
Każdej ciemniej nocy będę Ci się ukazywać... - Tokio Hotel ❤

Offline

#6 30.07.2019 21:23

Ibilis
Administrator
Lokalizacja: Za grupą lwic ;P
Data rejestracji: 16.10.2010
Liczba postów: 6,463

Odp: Fatalizm Kovu

Cóż, Kovu jak widać nie jest przesadnie oporny na zmianę światopoglądu.
Aż zarzucę obrazek Juffsy parodiujący jego największe decyzje: [LINK].


Grywałem w FH pod nickiem Ibilis używając presetu.
Avatar by  KujonekZombiVitri madkakerlaken.png

Offline

#7 30.07.2019 23:58

BiP
Użytkownik
Lokalizacja: Poznań
Data rejestracji: 30.07.2019
Liczba postów: 22

Odp: Fatalizm Kovu

Ignis123 napisał/a:

oglądając TLK2, miałam wrażenie, że Kovu nie ma własnego mózgu. Dosłownie. Wierzy we wszystko, co mu mówią.

To tak jak każde dziecko, wierzy we wszystko co mu dorośli mówią, przynajmniej do chwili, aż nie dorośnie i nie zacznie samodzielnie podejmować decyzji.

Ignis123 napisał/a:

I, zważając na nędzę, w jakiej się wychowywał, miał powody, żeby zabić Simbę. Aż tak zapatrzył się na Kiarę, czy nagle został duchownym przebaczającym wszystkie winy?

Nie, on po prostu się w niej zakochał, dodatkowo poznał Simbę z bliska i zobaczył, że nie jest takim złym tyranem, jakiego kreowała Zira cały czas i zapewne dlatego zmienił zdanie i nie zabił Simby.


CBDPMFl.gif

Offline

Zalogowani użytkownicy przeglądający ten wątek: 0, goście: 1
[Bot] CCBot

Stopka

Forum oparte na FluxBB
Modified by Visman