Stado Lwiej Ziemi

Stado Lwiej Ziemi

Nie jesteś zalogowany na forum.

#1 10.08.2018 23:26

Ignis123
Użytkownik
Lokalizacja: Lwia Skała, Afryka
Data rejestracji: 14.10.2017
Liczba postów: 46
WWW

[PRZETŁUMACZONE] Walka o tron (strona A)

Z góry przepraszam za wszelkie błędy, ale to moje pierwsze tłumaczenie (jak tak dalej pójdzie, to do 1-go listopada skończę stronę B xD).

Król Lew - Walka o tron
(Strona A)

Oryginalny scenariusz: Mik Bergera i Martiny Mau

Przetłumaczone na język angielski przez: Tacimur

Przetłumaczone na język polski przez: Ignis123

Narrator:
Dla mieszkańców, Lwia ziemia stała się znowu tym, czym powinien być dom dla wszystkich na tym świecie. Schronienie pokoju i szczęścia. Każdy zawsze znajdował wystarczającą ilość jedzenia i picia, i każdy mógł położyć się pod drzewem na drzemkę, nie musząc się bać o swoje życie. Oczywiście istniały tu również pewne zasady dotyczące zwierząt i prawa natury. Niektóre miejsca były zarezerwowane dla silniejszych. Przy wodopoju nie była to jednocześnie kolej wszystkich, ale niektórzy byli pierwsi, a potem inni. Ale wszyscy pili tak dużo, że zawsze pozostało wystarczająco dużo dla innych. Każdy miał swoje miejsce w naturze. Ci, którzy szanowali te zasady, mieli dobre życie. Zapewnił to wielki i silny Król Simba. Nie można nazwać go jeszcze "mądrym", nie był na to wystarczająco dorosły. Ale w życiu już wiele przeżył i wiedział, co jest zagrożeniem dla wszystkich. Mimo, że wszystko w Lwiej Ziemi było spokojne, Simba nigdy nie był pewien, czy zrobił wszystko dobrze, bo mądry lew zawsze trochę w siebie wątpił. Szczególnie cenił minuty, kiedy stał sam ze swoim synem Kopą na Lwiej Skale i przekazał mu nieco swojej wiedzy. Czasami jednak Kopa zasypywał go pytaniami, które były zaskakujące nawet dla doświadczonego króla. Pytania, które zawsze lekko odsuwał na bok. Ale był też ten młody, otwarty i zawsze ciekawy Kopa, który po prostu to lubił i chcąc nie chcąc, zadał pytanie:

Kopa:
Tata?

Simba:
Hmmm?

Kopa:
Dlaczego król zwierząt jest zawsze lwem? Czemu nie zebra, zając czy... mrówka?

Narrator:
Przez krótką chwilę Simba zaniemówił. Zastanowił się przez chwilę, a potem przyszła mu do głowy trafna odpowiedź.

Simba:
Kopa, zadajesz wiele pytań i to dobrze. Ciekawość pomaga każdemu z nas. Nie możesz być zbyt ciekawy, bo ciekawość stanie się otchłanią, do której łatwo wpadniesz. Ale chętnie odpowiem na to pytanie. Mój ojciec Mufasa był królem, mój dziadek też był królem, a mój pradziadek Mohatu też był królem. Ponieważ my, lwy, pamiętamy, że lew był zawsze nazywany "Królem bestii". Lwy są silne, potężne i bardzo sprytne.

Kopa:
Ale słonie też są silne, potężne i sprytne.

Simba:
Uh ... tak... tak, tak.

Narrator:
Simba, który zawsze był sprawiedliwy, zaczął się nad tym zastanawiać. Pierwsze wątpliwości zaczynały zagnieżdżać się w jego myślach. Dlaczego król Lwiej Ziemi zawsze był naprawdę lwem? Dlaczego nie wąż? Albo gnu lub żyrafa? A czy słonie rzeczywiście nie przewyższały lwów w sile i wielkości? Ale Simba nie mógł pozwolić na te wątpliwości. On był królem i musiał dać swojemu synowi satysfakcjonującą odpowiedź.

Simba:
Kopa, ciesz się, że lwy zawsze pełnią rolę króla. W ten sposób masz pewność, że pewnego dnia będziesz moim następcą jako Król Lew. To wielka odpowiedzialność, ale także wielka radość z bycia dobrym królem. A teraz wróćmy do obozu. Twoja matka z pewnością będzie się zastanawiać, co nas tak długo zajmuje.

Kopa:
W porządku...

[odgłos kroków]

Narrator:
Kopa był młody i tak samo szybko, jak pytanie do niego dotarło, już o tym zapomniał. Podniecony podbiegł do Simby i z powrotem do obozu. W głowie Simby jednak wszystko działało przez długi czas.
To, czego ani Simba, ani Kopa nie zauważyli, to fakt, że nie byli sami na Lwiej Skale. Ich rozmowę podsłuchała hiena, która przypadkowo zboczyła z drogi. To dlatego, że Kopa zaprzyjaźnił się z młodą hieną Asante, inne hieny też ośmieliły się wejść nieco dalej z powrotem do Lwiej Ziemi. Lwy przyglądały się temu podejrzliwie, ale hieny przychodziły sporadycznie i jak dotąd nie było żadnego wypadku. Ale u wszystkich zwierząt były dobre i złe osobniki. Blizna była złym lwem, a Asante była dobrą hieną. Jednak hiena, która podsłuchała rozmowę Kopy i Simby - jego imię było przy okazji Fisi - raczej nie była dobrą hieną. Nawet większość innych hien go nie lubiła. Gdziekolwiek się pojawił, nieuchronnie wybuchały walki. Dlatego często musiał chodzić sam, tak jak tego dnia. Poszukiwanie padliny zaprowadziło go dalej i dalej do Lwiej Ziemi. A kiedy zakopywał resztki wcześniejszych posiłków w jaskini poniżej Lwiej Skały, nagle usłyszał dwa głosy. [dźwięk kopania] Szybko ukrył się za kamieniem. Stamtąd Fisi usłyszał każde słowo, które zostało wypowiedziane.

Kopa:
[echo]
Dlaczego król zwierząt jest zawsze lwem? Czemu nie zebra, zając czy... mrówka?

Fisi:
Ciekawe pytanie, hehehehe!

Simba:
[echo]
Kopa, zadajesz wiele pytań i to dobrze. Ciekawość pomaga każdemu z nas. Nie możesz być zbyt ciekawy...

Fisi:
To musi być Król Lew, hee hee! Muszę posłuchać trochę bliżej, może to się
przyda, heh heh heh.

Simba:
[echo]
Ponieważ my, lwy, pamiętamy, lew był zawsze nazywany "Królem bestii". Bo lwy są silne, potężne i bardzo sprytne.

Kopa:
[odbija się echem]
Ale słonie są silne i potężne i sprytne też.

Simba:
[odbija się echem]
Uh... tak... no tak.

Fisi:
A hieny są nawet sprytniejsze! Sprytnie sprytne! To wszystko wydaje się bardzo ważne.

Narrator:
Hiena wysłuchała zakończenia rozmowy i czekała, aż ojciec i syn lew znikną. Potem, bardzo ostrożnie, znowu wyszedł z jaskini i pośpieszył, często schylając się za drzewami lub skałami, z powrotem tam, skąd przybył. [Odgłos kroków] W drodze powrotnej do innych hien Fisi myślał intensywnie o tym, co zrobić z jego nowo zdobytą wiedzą.

Fisi:
Jeśli król sam ma wątpliwości, czy to prawda, że jest królem, to po prostu trzeba sprawić, że będzie jeszcze bardziej niepewny! I trzeba rzucić mu wyzwanie. Wtedy będę królem, heh heh heh!... Nie... musiałbym z nim walczyć, to nie zadziała... Muszę porozmawiać o tym z Edem.

Narrator:
Po przybyciu do paczki hien, Fisi natychmiast poszedł w kierunku śpiącego Ed.

Fisi:
Ed? Hej Ed, obudź się, stara wrono!

Ed:
Uh ... [ziewa] Kto mi przeszkadza ...? Fisi, to ty?

Fisi:
Heh heh! Nie, to Jego Wysokość Puszysty Łeb, zwany Królem Lweeeem, heh heh heh. Oczywiście, że to ja. Słuchaj! Nie masz pojęcia, co usłyszałem! Miałem szansę, moje łapy poniosły mnie nieco dalej, niż powinny. I zgadnij, kogo mogłem podsłuchać, dobrze?!

Ed:
Huh ...?

Fisi:
Heh heh! Króla Lwaaaa!

Narrator:
Fisi i Ed wymyślili plan, który oznaczał, że pod wpływem myśli Kopy i wyczuwalnej niepewności Simby w tym pytaniu, chcieli rzucić wyzwanie Królowi Lwowi do walki o tron. Ale kto byłby zdolny do czegoś takiego? Kto byłby przyszłym królem?

Ed:
Ja, oczywiście.

Fisi:
Ty? Hehehe, jesteś zbyt roztrzęsiony, by walczyć.

Ed:
Hej!

Fisi:
Ja jestem prawdziwym Królem Hien!

Ed:
Fisi i król? To daje mi gnuśny (?) śmiech! Jeśli byłbyś królem tylko przez jeden dzień, cała ziemia byłaby tak skłócona, że już nie byłoby królestwa!

Fisi:
Co?

Ed:
Fisi, słoń prędzej będzie żył na wzgórzu mrówki, niż ty zostaniesz królem!

Fisi:
Huh. I co teraz? Co teraz zrobimy? Po prostu nie możemy pozwolić, by ta szansa się zmarnowała.

Narrator:
Dwie hieny przez długi czas myślą, jak mogą wykorzystać oczywiste wątpliwości Simby na swoją korzyść. I wreszcie, Fisi ma pomysł.

Fisi:
Mam. Simba musi zostać oficjalnie zakwestionowany przed wszystkimi innymi. Przez kogoś, kto jest kimś wyjątkowym, kogoś, kto byłby wiarygodny jako król.

Ed:
Hmm... i co będzie dobrego dla nas?

Fisi:
Hmm, oczywiście, to musi być ktoś, kto jest tylko naszą marionetką. Ktoś, kto wciąż jest nam coś winien, he he he he heh.

Ed:
O tak, a kto to ma być?

Fisi:
Jest tylko jeden kandydat. Kesho, gepard.

Ed:
Kesho? Może... dlaczego Kesho?

Fisi:
Ale to oczywiste! Gepard jest czymś jak lew.

Ed:
Pah!

Fisi:
Cóż, niezupełnie. Ale w każdym razie jest to kot i niebezpieczny.

Ed:
Hmyeah.

Fisi:
I może zrobić coś, czego nikt inny nie może robić tak dobrze jak on. Bieganie!

Ed:
Ahh!

Fisi:
Gepard jest najszybszym zwierzęciem. I jest niesamowicie pewien siebie. Kesho myśli, że i tak jest czymś lepszym, heheheh.

Ed:
Niezły jak na razie, jeśli to wszystko się uda, sprawimy, że Kesho będzie królem. I jaki to będzie dla nas pożytek?

Fisi:
To oczywiste! Czy nie pamiętasz, że raz uratowałem Kesho z głodu? Heh heh hej, tak, naprawdę!

Ed:
Ahh!

Fisi:
Ten głupi gepard jest mi to winien! A teraz pomożemy mu zostać królem. I już mam dokładny plan. Posłuchaj! [Szepcze i szepcze]

Narrator:
Fisi był dość nieprzewidywalny, ale jego umysł działał szybko. W żadnym momencie Fisi nie opracował planu, który miałby duże szanse powodzenia. Teraz wszystko, co trzeba było zrobić, to pozwolić całkowicie nieświadomemu Kesho poznać plan i poczekać na odpowiednią chwilę dla jego praktycznego zastosowania. Nie było to zbyt trudne, by przekonać Kesho, że jest on właściwy do objęcia tronu. Przede wszystkim Kesho był tak dumny ze swej szybkości i dobrego wyglądu, że i tak czuł się jak książę. Jaka byłaby różnica, gdyby był także królem, pomyślał Kesho. Po drugie, gepard był bardzo szybki, ale nie był tak silny jak lew. Lew był w stanie obronić się przed kilkoma hienami naraz, ale gepard stojący naprzeciw paczki hien zawsze miałby krótki koniec kija. Kiedy Fisi i Ed przynieśli kilka hien jako pomoc przy tłumaczeniu planu Kesho, nie miał innego wyjścia, jak tylko powiedzieć "tak". Teraz pozostało tylko czekać na odpowiedni moment. Moment, w którym Simba nie mógł po prostu powiedzieć "nie". Moment, w którym zgromadzono wszystkie zwierzęta, zapewniając maksymalną uwagę i zaskoczenie. Ściśle mówiąc, był tylko jeden moment, kiedy wszystko miało takie być, kiedy gepard i hieny mogły wkraść się do środka, nie będąc zauważonymi: Wielkie Zamieszanie, które regularnie odbywa się na Lwiej Skale przy obrocie księżyca. [dźwięk odległych głosów] Podczas Wielkiego Zamieszania wszystkie zwierzęta z Lwiej Ziemi zbierały się pod Lwią Skałą, aby przedyskutować swoje problemy między sobą, aby spotkać zwierzęta, których nie widzieli przez długi czas i po prostu zamienić kilka plotek o sawannie.

Simba:
Przyjaciele! Mieszkańcy! Zwierzęta! [Zwierzęta cichną]

Simba:
Cieszę się, że wszyscy przyszliście na Wielkie Zamieszanie jeszcze raz. Pozwólcie mi teraz usłyszeć, jakie zmartwienia was niepokoją. Kto jest pierwszy?

Żyrafa:
Ja! Ja!

Simba:
Żyrafa! Powiedz, co masz na myśli?

Żyrafa:
Ahh ... moja szyja jest bolesna. [zwierzęta śmieją się] Korony drzew zostały zjedzone, więc muszę schylić się zbyt daleko, aby uzyskać zielone liście, a jeszcze dalej na trawę.

Daba:
To rzeczywiście poważny problem, żyrafo. Czy ktoś zna rozwiązanie tego problemu?

Fisi:
Nonsens! [Zszokowane dźwięki zwierząt]

Simba:
Kim jesteś? Co cię tu sprowadza?

Fisi:
Heh heh! Pytanie brzmi: kim ty jesteś? Króóólem Lweeem, hah hah hah! Jakim prawem?! Czy walczyłeś o to? Czy zwierzęta oddały głos i zadecydowały, że będziesz królem? Nie! I dlatego nadszedł czas, abyś został wyzwany!

Simba:
Tak, uhm, nie. To znaczy, ja ... Nie rozumiem. Cóż... na pewno, ale nikt nawet nie chce mi rzucić wyzwania.

Kesho:
Ja!

Zwierzęta:
Kto tam jest? -To niemożliwe. - Kto się odważył? - To Kesho! - Kto to jest?

Narrator:
Zwierzęta były podekscytowane. Nigdy wcześniej nikt nie odważył się rzucić wyzwania królowi! Mówiło się nawet, że gdyby ktoś kiedykolwiek był tak bezczelny, groziłoby mu, że zostanie zrzucony z Lwiej Skały na śmierć i że sam król ma prawo wykonać tę karę, aby zagwarantować ciszę i spokój w królestwie zwierząt. Bez tchu wszyscy czekali na wściekłą reakcję Simby. Ale stało się coś bardzo odmiennego.

Simba:
Ty, chodź do mnie.

Ed:
Fisi, co stary Puchaty Łeb zamierza zrobić z Kesho?

Fisi:
Skąd mam wiedzieć, Ed? Po prostu czekaj i patrz. Simba to gigantyczny cienias (lub dupa wołowa). Nie skrzywdzi Kesho. Popatrz! Kesho jest teraz na Lwiej Skale z nim.

Simba:
Tak, Kesho. Jesteś bardzo odważny, skoro odważyłeś się rzucić wyzwanie królowi publicznie. I dlatego zamierzam dać ci szansę.

Narrator:
W tym momencie dała się słyszeć ze złością Nala, która do tej pory w milczeniu obserwowała przebieg.

Nala:
Co?! Chcesz dać temu gepardowi szansę? Nie ma mowy! To święte prawo, że zdrajcy muszą umrzeć! Idź, zrzuć go z klifu, Simba. [Zwierzęta się zgadzają]

Ed:
Fisi, zrób coś. Nasz cały piękny plan jest zagrożony.

Fisi:
Ech!

Narrator:
I rzeczywiście, Fisi odważył się wstać z zimną krwią, żeby mówić.
Fisi: Simba! Zastanów się dobrze, co teraz zrobisz. Jeśli wyślesz Kesho na śmierć, nikt już nigdy nie uwierzy w twoją bajkę o wielkim, silnym i sprawiedliwym królu, wiesz? Udowodnij swoje roszczenia do tronu, Królu Lwie! Pokonując Kesho w uczciwej walce!
[zwierzęta rozmawiają z podnieceniem]
Nala: Simba! Nie będziesz słuchać parszywej hieny, prawda?
Narrator: Ale bardzo sprytnie, Fisi znalazł właściwe słowa, by uchwycić Simbę za jego honor. Simba: Uspokój się, Nala. Fisi nie jest zły. Ale pozostawię Kesho na jego miejscu, (pokonam go) choć nie tchórzliwym morderstwem, ale w uczciwej walce godnej króla.
Nala: A czy mogłabym po prostu wiedzieć, jaka to będzie walka? Chodź tu, Kesho, powiedz co miałeś na myśli.
Narrator: Podczas dyskusji o jego losie Kesho stał się całkowicie przygaszony. Już widział, jak spada w dół w głębiny poniżej Lwiej Skały. Generalnie nie wyobrażał sobie, że to wszystko tak wygląda. Gdyby tylko nie pozwolił Edowi i Fisi go w to wciągnąć! Walczyć przeciwko Simbie, temu silnemu, niezwyciężonemu lwu, nigdy w życiu! Było tylko jedno wyjście. Rzecz, o której wiedział, że potrafi tysiąc razy lepiej niż Simba.

Kesho:
Cóż. Proponuję wyścig.

Nala:
Wyścig? Hah! Nie rozśmieszaj mnie. Wyścig to gra dla dzieci, której nie można traktować poważnie. Ale wydaje się, że ty lubisz takie pomysły. Bieganie, zwłaszcza ucieczka, jest tym, co może zrobić tchórz!

Kesho:
Co?!

Nala:
Król musi być w stanie bronić swojego ludu. Musi być silny, tak jak Simba! Jeśli odważysz się rzucić wyzwanie królowi, walcz z nim! Prawidłowo! Twarzą w twarz, kieł w kieł i pazur przeciwko pazurowi! Czy zgadzacie się ze mną, odważne zwierzęta z Lwiej Ziemi?

Zwierzęta:
[doping] Tak! Żadnego wyścigu! Niech żyje Simba! Nasz Simba!

Narrator:
Po początkowym szoku było nie do pomyślenia, co miało miejsce podczas tegorocznego Wielkiego Zamieszania, większość mieszkańców Lwiej Ziemi czekało na wielkie wydarzenie, które będzie świadkiem pełnego radosnego podniecenia. Wielka walka o tron zaplanowana została na następne przesilenie w Dolinie Tysiąca Oczu. Większość zwierząt szczególnie nie lubiła próżnego Kesho i nikt nie wątpił, że Simba łatwo wygra. Tak więc to wydarzenie zapowiadało mile widzianą zmianę w, czasami raczej nudnym, codziennym życiu dżungli. Jedynie Kesho nie czuł się dobrze w swojej skórze, bo on też nie mógł sobie wyobrazić, jak ma zwyciężyć Simbę. Mógł mieć tylko nadzieję na pomoc od swoich wspólników Eda i Fisi, więc poszedł do obozu hien na swoich szybkich łapach.

Ed:
Spójrz Fisi, kto nadchodzi, nasz strażnik. [chichocze]

Fisi:
Heheh, tak, widzę go, Ed. Ta okropna żółć mnie oślepia! Ciekawe, czego chce?

Ed:
Było jasne, że przyjdzie. Bez nas nie ma szans z Simbą.

Fisi:
Oczywiście, że nie! I to dobrze. Heh heh heh! Przecież musimy zachować naszego przyszłego króla pod naszą dobrze sprawdzoną kontrolą od samego początku!

Ed:
Tak, dokładnie tak. Ale cicho, już prawie tu jest.

Fisi:
Heh heh. Kesho! Jak się masz?

Kesho:
Cześć Fisi, witaj Ed.

Fisi:
Co się stało, stary wojowniku? Widzę głębokie bruzdy zmartwień na twoim szlachetnym czole.

Kesho:
Mam jakiś powód do tego! O czym myślałeś, kiedy sprowadzałeś na mnie ten bałagan?

Fisi:
Nie mam pojęcia, o czym on mówi. Rozumiesz to, Eddy-laddy?

Ed:
Ehh, nie bardzo, Fisi-Pisi.

Kesho:
Nie musisz zachowywać się jak niewinny! Kto chciał, żebym rzucił wyzwanie Simbie? To byłeś ty! To wszystko twoja wina, kazałeś mi to zrobić!

Fisi:
Jeśli dobrze pamiętam, to było całkiem łatwe.

Ed:
Mhh, racja! Natychmiast wpadłeś na pomysł! W twoich myślach już wylegiwałeś się na Lwiej Skale i pozwalałeś rozpieszczać się słodkim młodym lwicom z delikatnym filetem gazeli?

Fisi:
Heh heh.

Narrator:
Kesho nie znał odpowiedzi na to pytanie, ponieważ hieny miały rację. Bardzo chciał korzystać z przywilejów króla. Nie zmarnował ani jednej myśli na temat kłopotów, ani nawet tak wielki problem, jak teraz.

Kesho:
To wciąż był twój pomysł! I musisz mi teraz pomóc!

Fisi:
Nie musimy „robić“ niczego, żeby to wyjaśnić! Ale w naszej bezinteresownej lojalności wobec naszego starego przyjaciela [Ed chichocze], opracowaliśmy dla ciebie dokładną strategię walki.

Kesho:
Jak... co masz na myśli?

Ed:
Podejdź trochę bliżej. Nie ma potrzeby, aby wszyscy słyszeli, o czym musimy rozmawiać.

Kesho:
Mhm-hm.

Narrator:
Szepcząc, hieny wyjaśnili swój plan Kesho. Kiedy skończyli, Kesho był pod wrażeniem i jednocześnie odczuł ulgę.

Kesho:
Ahahahahahaa! Jesteś genialny! To zabójczo dobry plan! Tak! Tak, w ten sposób pokonam Simbę! Hahaha! Do zobaczenia na przesileniu!

Fisi:
Nie martw się, stary chłopcze.

Ed:
Tylko nie zapomnij o nas, kiedy będziesz królem.

Kesho:
[śmieje się] To sprawa honoru. [Hieny śmieją się głośno, kroki]

Fisi:
On i honor! Śmieje się nawet mój ogon. W każdym razie. Przypomnimy mu o nas, kiedy nadejdzie właściwy czas, nieprawdaż, Ed?

Ed:
Dokładnie.

Narrator:
A potem nadszedł dzień przesilenia. Wszystkie zwierzęta zebrały się w Dolinie Tysiąca Oczu, aby obejrzeć wspaniały spektakl. W pobliżu doliny słonie zbudowały arenę dla wojowników z zepsutych pni drzew. Zasady mówiły, że tego pola nie można opuścić podczas walki. Pozostałe zwierzęta miały już miejsce wokół areny i czekały naprzód na przybycie dwóch przeciwników. Kesho pojawił się pierwszy. Wpadł na arenę eleganckimi, smukłymi krokami.
[zwierzęta: oooh] [hieny chihotają] Ale tylko paczka hien oklaskiwała go.

Hieny:
Jesteś najlepszy! Brawo! Do przyszłego króla!

Narrator:
Łaskawie Kesho pochylił głowę w stronę hien.

Kesho:
Dziękuję, moi przyjaciele. Nie zawiodę waszego zaufania do mnie.

Narrator: W następnej chwili Simba wszedł na arenę. Z dumą, z podniesioną głową i potężną grzywą spływającą wokół niego, był obrazem mocy i piękna. Słońce sprawiło, że jego futro lśniło złotem i w tym momencie każde zwierzę było nieskończenie dumne z tego szlachetnego króla. Został powitany okrzykami [zwierzęta wiwatują i krzyczą imię Simby] Simba uprzejmie skinął na wiele zwierząt. Po tym Kopa, jako książę koronny, ogłosił zasady zbliżającej się bitwy.

Kopa:
Wy, mieszkańcy Lwiej Ziemi! Posłuchajcie, co mam do powiedzenia! Dziś wszyscy będziecie świadkami walki o królewski tron między Simbą, waszym szlachetnym Królem Lwem i jego pretendentem Kesho, gepardem. Arena nie może zostać opuszczona podczas bitwy. Zwycięzcą i nowym królem będzie ten, kto pierwszy poradzi sobie tak, by umieścić obie przednie łapy na klatce przeciwnika. Przegrany opuszcza Lwią Ziemię na zawsze. Tak to się stanie.


,,Hakuna Matata!'' :D
,,Patrz poza tym, co widać''

Offline

Zalogowani użytkownicy przeglądający ten wątek: 0, goście: 1
[Bot] CCBot

Stopka

Forum oparte na FluxBB
Modified by Visman