Nie jesteś zalogowany na forum.
-Oddychaj głęboko ale cicho, skradaj się na samych poduszeczkach łap....i dużo ćwicz! ..........Wiem raczej kiepski ze mnie nauczyciel....:(
Offline
-Nie jesteś najlepszym jakiego miałam.*Podchodzi i pociesza przytuleniem*
- Oj przepraszam. Przecież ty możesz mieć dziewczynę. Ja...ja...
Offline
*Przytula się do Effre*
-Nie mam....no chyba że.....nie miałem....
Offline
*Poczuła delikatne ukłucie. Ph... Jak zwykle przeszkadza. Zawsze zawadza. Oh , przecież jest strasznie nudna i ponura. Szkoda na nią czasu. Obróciła się do nich plecami ii nie zaszczycając "zakochanych" spojrzeniem odeszła w stronę mroku. Wspięła się na drzewo, skuliła i cicho mruknęła. Jej mina wyrażała tylko smutek i wściekłość.* //Nie mam weny , wybaczcie! D8
Offline
-Czy to jest prośba o to bym była z tobą Sou?
Offline
*Odbiegł dość daleko z na tyle dużym, podwójnym, obrzydliwym poczuciem przygnębienia, że mogło by one zgnieść słonia.*
//Nawet porównania mi nie wychodzą....//
Offline
-Bo jeżeli tak to z wielką chęcią. Jeżeli nie to trudno.
Offline
*Wolnym, dostojnym krokiem wchodzi do tej krainy miłości. Czarny lew nie miał już od dawna partnerki, ale lubiał popatrzeć na innych i namieszać trochę w naturalnej kolei rzeczy.*
Offline
-No Effre wiesz...nawet nie wiesz jak mnie pocieszyłaś...
*Uśmiechnął się jak jedyny ocalały z Titanica.*
//Porównania...:D//
*Przytulił ją.*
Offline
* A ona? Co sobie chorego wymyśliła? Że tu ją będą szanować? Lubić? Chore. Trzeba było nie ruszać się z lasu! Idiotka!! Ph. I jeszcze oni. Miłość na pewno jest chorobą, i to umysłową. Ze smutkiem przypomniała sobie Diamonda i skojarzyła jak Sou jest do niego podobny. Potrzasneła łbem. *
Offline
*Spojrzał na Dead...*
-Proszę...nie gniewaj się...:(
Offline
*Zauważyła Sou.* - Czego chcesz?-*rzuciła beznamiętnie, znów obarczając swój pysk maską kpiny. Od tąd nigdy się nie uśmiechnie. To głupie... I chore. I nigdy się nie zaśmieje. Bo nie ma do kogo. *
Ostatnio edytowany przez DeadlyDance (2012-08-01 18:29)
Offline
-Dead proszę choć do nas.
Offline
-Dead. Chcesz mnie wpędzić w depresję, najwyraźniej. Ja się czuję teraz...okropnie? Nie mów mi takich rzeczy!
Offline
- Jakich? Effre jeszcze jedno podobne zdanie a nie ręcze za siebie. Sou nie rozumiem, zmiataj do swojej panienki. Mi nie jest przykro. A w depresję możesz wpadać, będziemy tam wspólnie. -* prychnęła odwrócona do nich. *
Ostatnio edytowany przez DeadlyDance (2012-08-01 18:30)
Offline
-Sou dasz mi kolejną lekcję?
Offline
*W depresji. Głębokiej i do tego z wielu powodów.*
-Dead...wiesz. Po czymś takim to po prostu mam ochotę....ach! Dajcie mi proszę to wszystko przemyśleć...:( Zaraz Effre...nie wiem czego mogę ciebie jeszcze nauczyć....
Ostatnio edytowany przez Source (2012-03-26 22:10)
Offline
-Spokojnie. Będzie dobrze. Zobaczysz przejdzie jej. offtop
Offline
*Spojrzał na obie lwice z połączeniem sympatii i żalu...*
-Effre...idziemy?
Offline
-Dobrze ale dokąd?
Offline
- Sou spotkamy się jeszcze jutro podatki *czule lecz lekko całuje w półki*
Offline
-Oj no tak zapeldzilam się,przepraszam.
Offline
*Trącił ją lekko łbem.*
-Ani trochę...;)
//Łącz posty Effre, Double post jest zabroniony To zostajesz czy nie?
//
Ostatnio edytowany przez Source (2012-03-26 22:32)
Offline
//to nie double post tylko hard trik //
Offline
//Jak Ib będzie...nie chcę, żeby mi zbanowano nową sympatię! //
Ostatnio edytowany przez Source (2012-03-26 22:36)
Offline
//Jakoś z nim pogadam to może się zlituje nad niewiastą (boże jakie słownictwo brrr) spokojna twoja rozczochrana*
Offline
*Słyszał rozmowę lwów*
-Nie jestem pewny czy warto się denerwować o coś takiego... Jestem pewny że wasza miłość i tak nie potrwa wiele czasu. *Podchodzi do Dead*
-Nie martw się o nic, nie warto...
*Pogłaskał ją lekko po pyszczku i odszedł kawałek dalej, po czym ułożył się na ziemi*
Offline
*Przewraca się z Shu i ląduje na trawie.*
Offline
*Wzdrygnęła czując łapę lwa na policzku. *- Emm.. Nie znam cię. Prosze trzymaj łapy przy sobie. Przeszkadzam wam. Idę. - *rzekła do zakochańców. Dagorowi rzuciła ulotne spojrzenie i puściła fałszywy uśmiech. Oddaliła się od nich a natrafiając na małe jeziorko położyła się na brzegu. *
Offline
*patrzy na Kari i liże namiętnie w pyszczek*
-Kocham..Cię...i to bardzo .
Offline